8 czerwca 1970

LIFE'S A BITCH

J u l i u s z   C e z a r y   N i e z g o d a
KLASA II — FIZYKA & JĘZYK ROSYJSKI — RADIOWĘZEŁ

Typowy polaczek: na niczym się nie zna, a zawsze ma najwięcej do powiedzenia, ciągle narzeka, nadużywa słowa kurwa i uwielbia piłkę nożną. Mówi z paskudnym akcentem, pije wódkę, kiedy jego koledzy sączą piwopodobne szczyny, i bywa ksenofobiczny, ale ogólnie dobry z niego dzieciak. Ma tysiące pomysłów, których nie realizuje, gitarę, na której nie potrafi grać, i deskorolkę, na której tylko cudem nie wybił sobie zębów. Mieszka w Stanach już drugi rok, a nadal nie znalazł osoby, z którą mógłby porozmawiać o czymś więcej niż Nicki Minaj czy najnowszy serial Netflixa. W Polsce był przeciętnym uczniem, tutaj daje korki pierwszo- i drugoklasistom. Lubi wkręcać głupiutkie Amerykanki, wciskając im kity, że jest Rosjaninem, a Putin to jego wujek (oczywiście część z nich nie ma nawet pojęcia, kim jest Putin). Miewa dziewczyny, choć ogląda się za chłopakami. Czuje się intruzem we własnym domu i nie znosi fagasa swojej matki. Czasami żałuje, że nie został w Polsce, jak chciała jego matka, ale przecież tu ma możliwości, o jakich tam mógłby jedynie pomarzyć.



Kiedyś chciał zostać astronautą. Kiedyś miał psa, Lucky'ego. Kiedyś był ministrantem i śpiewał w chórze. Kiedyś wylądował w szpitalu, bo najadł się surowych ziemniaków. Kiedyś rozpłakał się na filmie romantycznym. Kiedyś zgubił wszystkie zaoszczędzone pieniądze. Kiedyś złamał komuś nos, a komuś innemu wybił dwa zęby. Kiedyś marzył o sławie. Kiedyś pocałował niewłaściwą osobę. Kiedyś wierzył też, że ludzie są dobrzy.


 

24 komentarze:

  1. [Strasznie czekałam na tego pana, sama nie wiem, dlaczego! Jakoś w pewien sposób mnie ujmuje jego podejście do życia. Putin wujkiem, tak? ;> Dobry wkręt, ale Esti raczej nie da się nabrać na takie żarciki :D no właśnie, serdecznie zapraszam do Estilii, bo bardzo chętnie sklecimy coś z tym panem, jeśli nie odstraszy Cię jej karta, a mam nadzieję, że tak się nie stanie. Na koniec chciałabym życzyć dużo weny, ciekawych wątków, żeby mieć ją gdzie spożytkować i nade wszystko dobrej zabawy! Niech Julek (który kojarzy mi się ze Słowackim xD) trzyma się tu dzielnie :3]

    Estilia Harford

    OdpowiedzUsuń
  2. [Czeeeść! Nawet nie wiesz, jak bardzo czekałam na tę postać *mały stalker*. Julek jest super i to chyba pod każdym możliwym względem; mam słabość do takich postaci. No i on wydaje się... idealnym kumplem dla mojej Lolki, o matulu. I jeszcze radiowęzeł, deskorolka, szał! Nawet może stać się Felixem. No ja oczywiście zapraszam i mam nadzieję, że moja panna będzie na tyle znośna, abyśmy mogły razem coś stworzyć C: A teraz życzę jeszcze mnóstwa weny i samych ciekawych wątków, baw się dobrze!]

    Lolanthe Quatermaine

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Hej, hej, przybywam powitać pana z niezwykle ciekawym nazwiskiem (i jakże pasującym do całej postaci!). ;) Bardzo podoba mi się gif oraz karta całościowa, no i oczywiście zapraszam do Mayi. Zestawienie ich charakterów byłoby niesamowite. :D ]

    Maya

    OdpowiedzUsuń
  4. [Hej, hej! Świetną masz tę postać, jest tak bardzo "odpowiedni" jak na swój wiek. Ten opis jakoś pasuje mi do takiego nastoletniego buntu. Trzymaj się z nami długo, a jeżeli któraś z moich postaci Cię zaciekawi to pisz śmiało!]

    Priscilla // Charlie // Daniel

    OdpowiedzUsuń
  5. [Świetna postać! Taka... normalna? Niby prosta, a ciekawa i naprawdę świetna. Strasznie podoba mi się to, w jaki sposób Julek został wykreowany, serio. Cieszę się też, że do nas wróciliście, zawsze miło widzieć znajome buźki!
    Bawcie się tu dobrze, piszcie masę wątków i zostańcie dłuuugo♥]

    Cassian Quatermaine

    OdpowiedzUsuń
  6. [Ahhh, nie sądziłam, że będzie aż tak kłopotliwa w wątkach :/ w porządku! Nic na siłę :D Sama nie wiem, czy Esti pobędzie tu długo, więc... Jest też trochę eksperymentem i jednocześnie powrotem do jednej z moich starych postaci. Może wpadnę tu z jakąś inną panią na jej miejsce, ale jeszcze nie teraz na pewno :D]

    Estilia Harford

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cześć, bardzo fajna postać! Wydaje się być taka realistyczna i prawdziwa, w żaden sposób nieprzerysowana :'D Co prawda nie mam pomysłu jak połączyć go z moją Barbie, ale gdyby Tobie wpadło coś do głowy to serdecznie zapraszamy. Baw się dobrze. <3]

    Barbe Rose

    OdpowiedzUsuń
  8. [Taki słodziak z tego Julka, fajna postać :D Miałam ochotę skrzywdzić postać imieniem, stąd Hyacinth xD Sam nie będzie za nim przepadał, ale mamusia jest, jaka jest i tak mu dała, bo uważała, że takie cudowne, no cóż. Oczywiście, że pasują mi wątki męsko-męskie, Hyacinth *nawet nie wiem, jak to skrócić* raczej nie patrzy na płeć, a na osobowość. Jeśli ktoś jest interesujący to się zainteresuje :) Z początku chciałam dać mojemu chłopaczkowi chore serce, ale cukrzyca jest u mnie w rodzinie dziedziczna i przez to się znam, więc stwierdziłam, że lepiej to, bo przynajmniej nie powinnam palnąć jakiejś głupoty XD Jak masz jakiś pomysł, czekam, jak nie, możemy razem coś wymyślić, ale wolałabym na mailu albo gg, co tam masz ;) ]

    Hyacinth

    OdpowiedzUsuń
  9. [Popatrywałam kartę Julka i z niecierpliwością wyczekiwałam jego pojawiania się, aż trafiłam tu z takim opóźnieniem! W każdym razie uroczy z niego chłopak, mimo wszystko. I ja wiem... Polacy i Niemcy się nie lubią, ale może jednak? Choć jeśli masz ochotę na jakąś negatywną relację, to też zapraszam ;) W końcu jakoś się musi wykazać z tą swoją ksenofobią :>]

    Frida Müller

    OdpowiedzUsuń
  10. [Rzeczywiście miałyśmy, Ty prowadziłaś Malcolma, jeśli dobrze pamiętam? Tak, czy inaczej, na wątek jestem chętna, tyle, że nie mam konkretnego pomysłu, jakby tu naszych panów połączyć. Jeśli Juliusz lubi sobie czasem poimprezować, to mogliby się znać właśnie z jakich domówek. Możesz też napisać do mnie na maila, może wpadniemy na coś metodą burzy mózgów c;]

    Dorian

    OdpowiedzUsuń
  11. [Lole cechuje lekkość bytu gdyż to dziewczę po prostu nie ma problemów i wszyscy wokoło dbają o to, aby nawet jej nie smyrały... poza nią naturalnie! Mniejsza z tym zresztą :D Chciałabym coś więcej opowiedzieć Ci o tym powiązaniu (choć wiele tego nie ma) i ustalić ewentualny wątek, a wydaje mi się, że dużo lepiej będzie nam to stworzyć na mailu/gg. Jeśli możesz to odezwij się do mnie tam gdzie wolisz (wszystko podane w dopisku od autora), ewentualnie podaj mi jakiś kontakt do siebie C:]

    Lola

    OdpowiedzUsuń
  12. [Przyznam może bez ogródek, że kreacja Juliana kompletnie do mnie trafia. Karta choć krótka, okazuje się niezwykle treściwa i co być może ważniejsze — ciekawa. Chodź, chętnie coś bym z tobą napisała. Nie dysponuję jeszcze gotowym zamysłem, ale jeśli ty masz coś w zanadrzu, wówczas z największą przyjemnością nam zacznę.]

    Castiel Berne

    OdpowiedzUsuń
  13. [Ciężko mi sobie wyobrazić ich dwójkę razem- to się nie mogło dobrze skończyć, podoba mi się :D W sumie Fridy w ogóle nie wyobrażam sobie w normalnym związku. Żadnych słodkich słówek, trzymania się za rączki. Choć obłapianki, gdzieśtam po ciemku w kinie, jak najbardziej. Może jeszcze taki trochę brak emocjonalnego kontaktu zacząłby mu jeszcze ku jego zdziwieniu doskwierać? Stwierdziłby że z nią jest coś nie tak i jednak lepiej trzymać się o drobinę dalej od niej? Choć niekoniecznie, jak wolisz ;)
    I pytanie, z jakiego momentu zaczynamy. Zaraz po ich zerwaniu czy może już jak emocje między nimi opadły i będą w stanie traktować siebie jak normalnych znajomych?
    Tak sobie myślę, że może obydwoje mieliby bilety, kupione jeszcze za czasów ich związku, na jakieś wydarzenie z kt obydwoje nie chcieliby rezygnować i w związku z czym byliby też skazani na swoje bliskie towarzystwo. Co ty na to? c:
    A jak w sumie wygląda sprawa tej jego orientacji. Jest homo, ale czasem bi. Czy może nie ma żadnych skoków, tylko sam nie jest w stanie przyznać się przed sobą/światem co do tego jak sprawy wyglądają?
    Pytam trochę z ciekawości, a teoche dlatego że to w sumie ważny element naszej fabuły;)]
    Frida

    OdpowiedzUsuń
  14. (Ja podobno bardzo się boję wszystkich, ale jeszcze bardziej użytkownika Bloggera Płonąca Żyrafa, no przysięgam, nie śpię po nocach, bo powrócił na Skyline i zaburzył mój codzienny rytm, przez co nie potrafię już normalnie funkcjonować
    sigh
    I mean Benedict jest chory. Poważnie chory, tak bardziej ode mnie (tak mówią, to się pod tym podpiszę), bo jego zachowanie bywa niemożliwe do wytłumaczenia. Noi trochę gupio łączyć puszczanie się z połową męskiej części szkoły z zaciąganiem ludzi o ładnych (romantycznych wink) imionach do swojego klubu dla depresyjnych nastolatków
    plus już tego pierwszego nie robi, ale idc, czas w wątkach to szczegół, pamiętajmy .
    no więc mi się wydaje, że to dobry pomysł, aby coś z tym wykombinować. takie odnoszę wrażenie
    chyba że żyrafy preferują angry sadboiów, bo do tego mam chyba Baelisha, a przynajmniej miałam kiedyś. chwilowa separacja, ale wszystko da się naprawić amiright
    albo ten jeszcze jeden, jakiś Pheles, chyba też coś na B, to wygląda trochę jak ten ołówek. ten taki z papugą, chwilowo przesadnie heteroseksualny jak na mnie

    lubię swoje komentarze)

    3B

    OdpowiedzUsuń
  15. (no ech ja już tak mam, jak kogoś respektuję i podziwiam to muszę się go bać najwyraźniej
    zapoznałam się ze strzałeczką i to trochę pomocne, bo w sumie podobna sytuacja, tyle że Bae trochę podwójnie
    i mean chodził sobie do psycholożki z pewnym społecznym problemem i oberwał za to, że zakochał się w niej, a teraz może z łatwością oberwać za to, że cokolwiek poczuł do Tristana (bo nie ma co ukrywać, że tylko jego mam pod tą kartą e c h). I w zasadzie też próbuje uniknąć jakiegokolwiek wyjawienia tego faktu, bo nie chce, żeby on oberwał, skoro sam bardzo zręcznie zniszczył własny wizerunek poprzez bycie głośno, wulgarnie i jeszcze fizycznie, no bo chej, da się lepiej maskować niż poprzez nawalanie ludzi, którzy są do ciebie podobni? xD! tak. noo więc jeśli Słowackiemu
    nie powinnam.
    jeśli Julesowi. byle dalej od Juliusza, lord haw merci, zdarzyłaby się nawet mała, najmniejsza wpadka, a jakoś zalazłby Bae za skórę, to mógłby stać się ofiarą jego obelg, bo żeby do rękoczynów doszło, musiałoby stać się coś więcej. możemy nawet to podsycić jakąś bójką albo coś coś, żeby zmusić ich do spotkania takiego na osobności, jakieś chore odrabianie strat materialnych, nie wiem, wspólne sprzątanie po zajęciach, bo tak im kazano noo ja tutaj widzę duże pole do popisu, ale nwm na czym się skupić
    help jestem w tym beznadziejna.

    btw ten klubik jest świetny, polecam rozważenie dołączenia, same fajne osóbki tam siedzą, chalo, kto nie zna Adama Lawlieta??? fejmik szkoły)

    Baelish

    OdpowiedzUsuń
  16. [Chyba właśnie doznałam szoku. WOW. Ta postać, sposób w jaki została opisana jest po prostu świetny. Chyba właśnie w taki sposób wyobrażam sobie obecnie nastolatków. Podziwiam!]

    tim von der heyden

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. [Jasne, różne pomysły chodzą jej po główce, więc mimo wszystko taki eksperymentalny związek jest jak najbardziej wskazany ;)
    Meh, meh. No ja właśnie nie jestem pewna co to by mogło być :p Najprostszą opcją byłby mecz lub spektakl teatralny. No, ale tu albo jedno, albo drugie nie miałoby parcia żeby na to iść. Zostaje koncert, no ale tu łatwo by było uciec od siebie w razie potrzeby. No chyba, że jakaś wycieczka? Albo może jedno z nich poszło by tam aby uprzykrzyć życie drugiemu, bo rozstanie przebiegłoby bardziej burzliwie niż można by przypuszczać? :>
    No chyba, że miałabyś jakąś inną propozycję. Ja Fridę też mogę zmusić do tego żeby chciała pójść na dany event ;)]

    Frida Müller

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy Dorian wybierał się na imprezy, a cóż, czasem mu się to zdarzało, zawsze starał się za bardzo nie upijać. Ale potem po dwóch trzech drinkach ten czwarty nie wydawał się taką znowu wielką sprawą, a przyjaciołom nie mógł przecież odmówić i piątej kolejki… i zawsze kończył z alkoholem szumiącym mu w głowie nieco bardziej niż to sobie planował, ale przeszkadzało mu to jedynie kiedy następnego ranka budził się z dość nieprzyjemnym kacem. Tak było i tym razem i chociaż nie umierał, to zdecydowanie czuł, jak okropnie zaschło mu w gardle, już zaczynał też myśleć nad tym, gdzie schował tabletki na ból głowy.
    Miał szczęście, że tym razem udało mu się wziąć taksówkę i wrócić do siebie… i to nie samemu, tak, oczywiście, że pamiętał o Julku, który zresztą leżał zaraz obok, wciąż jeszcze śpiąc i Dory szczerze mu zazdrościł tego, że chłopak jeszcze nie wie, jakiego ma kaca.
    Darcy westchnął z niezadowoleniem, mrużąc oczy, bo słońce już od dawna wpadało przez okno i go raziło, a potem, najciszej jak umiał, wyszedł z łóżka. Jego mięśnie od razu zaprotestowały i zastanawiał się, co jest z nim nie tak, bo pomimo tych wszystkich godzin treningów, naprawdę miał zakwasy po nocy zabawy na imprezie. No i w łóżku, pomyślał, uśmiechając się do samego siebie. To nie tak, że na każdej domówce, na jakiej się pojawił musiał poderwać jakiegoś chłopaka, zresztą to byłoby dość trudne, bo nie znał aż tylu potencjalnie nim zainteresowanych osób, ale czasem tak się zdarzało, że załapał z kimś całkiem niezły kontakt i nie powstrzymywał się przed okazaniem zainteresowania. Miał tylko nadzieję, że Juliusz nie obudzi się, nawet go nie pamiętając, bo byłaby to straszna szkoda, no i Dorian czułby się winny, bo znaczyłoby to, że źle ocenił, jak bardzo nawalony był jego nowy kolega zeszłej nocy. Wydawało mu się, że nie aż tak bardzo, chociaż chyba bardziej niż on sam.
    Byli sami w jego mieszkaniu co najmniej do wieczora, nie, żeby oczekiwał, że Julek tyle zostanie, po prostu nie miał zamiaru go budzić. Wyciągnął sobie z szafy jakieś pierwsze lepsze dresy, bo nie uśmiechało mu się wciskanie we wczorajsze, wciąż leżące na podłodze obok łóżka dżinsy, po czym poszedł do kuchni, żeby napić się wody i wziąć jakąś tabletkę na ból głowy. Naprawdę nie miał ochoty na jedzenie czegokolwiek, ale zmusił się go przegryzienia jednego, suchego tostu, przechadzając się po kuchni. Wtedy też doszło do niego, że nieważne jak skacowany i zmęczony się czuje, powinien być dobrym gospodarzem, więc wyciągnął z szafki wysoką szklankę, którą napełnił wodą i wziął ze sobą opakowanie tabletek przeciwbólowych, po czym zaniósł to do sypialni i postawił na szafce przy łóżku.
    Dumny z siebie, odwrócił się i miał zamiar wrócić do kuchni, ale zauważył, że Juliusz już nie spał i patrzył prosto na niego. Dory się uśmiechnął, lekko przechylając głowę w bok, próbując wyczytać z jego twarzy, o czym ten teraz myśli.
    – Hej, dzień dobry – powiedział powoli, przysiadając na brzegu łóżka i nie odrywając od niego wzroku. – W skali od jeden do dziesięć, jak bardzo już nigdy więcej nie pijesz? – zapytał, stwierdzając, że najlepiej będzie podejść do tego luźno i spokojnie, bo nie mieli przecież powodów do czegoś innego, dobrze się przecież razem bawili.

    Dorian

    OdpowiedzUsuń
  20. [Przyznam, że po namyśle bardzo kusi mnie zrobienie z nich wrogów lub osób, które za sobą nie przepadają albo działają na siebie drażniąco, aczkolwiek wolałabym rozpisać dla ciebie parę wariantów, więc nieśmiało zapytam: czy mogłabyś podrzucić mi mail do siebie, a ja dam znać jak coś na niego podrzucę?]

    Castiel

    OdpowiedzUsuń
  21. Timothy często miewał pomysły, które tak naprawdę już na samym starcie były tymi przegranymi. Ostatnia myśl, która gwałtowanie wpadła do jego głowy należała właśnie do tych, o czym uświadomił go jeden z kolegów z jego poprzedniej klasy, z którym przed swoją kontuzją utrzymywał całkiem pozytywne relacje. Jak można się domyślić, po opuszczeniu przez Tima szpitala, nawet ta znajomość się urwała, wszystko za sprawą czarnowłosego chłopaka. Przypomniał sobie jednak o nim w momencie, gdy do głowy wpadł mu pomysł, że w zasadzie byłoby całkiem fajnie postrzelać sobie z prawdziwego pistoletu do celu. Dobrze pamiętał, że ojciec tamtego chłopaka jest wojskowym. Wierzył, że broń z pewnością znajduje się w ich mieszkaniu, a sam Doug uzna to za świetny pomysł i z chęcią przyłączy się do niego, wcześniej pożyczając, oczywiście bez pytania ojca, broń.
    Gdy dostał wiadomość od Juliusza, dzieciaka z drugiej klasy początkowo był nastawiony sceptycznie, zresztą do tej pory takie nastawienie mu nie minęło. Był również odrobinę zaskoczony informacją jaką od niego dostał. Oczywiście cały plan Tima ograniczał się do dobrej zabawy, a nie popełnienia przestępstwa jednak świadomość, że ktoś poza Dougiem wiedział, czego potrzebuje była dla von der Heydena odrobinę niepokojąca. Był świadomy, że to co wymyślił tym razem było czymś znacznie większym niż zdewastowanie dobra publicznego, chociaż i to wchodziło pod paragraf, a rozsiew tego po większej liczbie osób nie oznaczało niczego dobrego. Po wyciągnięciu z Juliusza informacji skąd wiedział o jego potrzebach powierzchownie się uspokoił i zgodził się na skorzystanie z jego towarzystwa, broni i wciągnięcie go do swojej małej, wielkiej przygody.
    Sam nie wiedział, dlaczego tak właściwie był mu potrzebny ten pistolet. Oczywiście do strzelania, ale gdyby został zapytany o to, dlaczego właśnie taka forma zabicia czasu miała dać mu ukojenie, nie umiałby jasno i klarownie odpowiedzieć. W tym momencie Timothy był kimś na wzór poszukiwacza. Poszukiwacza, który musiał odnaleźć pustkę, która tak nagle pojawiła się w jego życiu. Ta wolna przestrzeń nie była niczym przyjemnym, dlatego tak zawzięcie chciał zrobić cokolwiek, poczuć cokolwiek więcej poza złością i gniewem, poza nienawiścią.
    Oczywiście, że był zdenerwowany. Miał się spotkać z tak naprawdę obcym sobie chłopakiem i sprawić, aby stał się jego kumplem, aby przypadkiem nikomu nie wygadał o ich małej podróży i rozrywce. Wierzył, że tego nie zrobi chociażby ze względu, że to on załatwiał pistolet. Von der Heyden spotkał jednak w swoim życiu tylu różnych ludzi, że chociaż niektóre działania wydawały mu się nielogiczne, inni czasami kusili się na nie. Nie mógł więc nikomu ufać bezgranicznie.
    Na ramionach miał zawieszony czarny plecak, w którym wesoło pobrzękiwało kilka puszek piwa obijających się o siebie z każdym krokiem czarnowłosego. Dochodząc na umówione miejsce spotkania, widząc już chłopaka opartego o samochód, kąciki ust delikatnie uniosły się w półuśmiechu.
    — Cześć. — Powiedział skinąwszy przy tym głową, przyglądając się uważnie chłopakowi. Zbliżył się do niego i wyciągnął dłoń w celu przywitania. — Masz? — Nie czekając jednak na jego odpowiedź, zaczął dalej mówić. — Powinniśmy jechać do Crystal Lake, tam się z reguły nic nie dzieje a w pobliżu jest… ładny las. Kupiłem parę browarów. — Długo zastanawiał się, dokąd konkretnie powinni się udać. W okolicy było kilka lasów, ale podejrzewał, że w większości są okupowane przez czujących powiew lata ludzi, którzy postanowili pracować nad swoją sylwetką lub przez nastolatków, którzy mieli po prostu ochotę spędzić miło wieczór. Dzisiaj wraz z Julkiem nie pasowali do grona przeciętnych nastolatków, zresztą, Timothy nigdy nie pasował. — Chyba, że masz lepszą propozycję. — Do Crystal Lake była około godzina jazdy, prawdopodobnie dotarliby na miejsce już po zachodzie słońca. Równie dobrze mogli po prostu wsiąść do samochodu i jechać, tak długo, aż nie uznaliby wspólnie, że właśnie w tym miejscu powinni się zatrzymać.

    tim von der heyden

    OdpowiedzUsuń
  22. [Cześć! Jak obiecałam, daję znać, że coś poleciało na maila. Nie jest na pewno idealne i obłędne, ale możemy wykorzystać te warianty jako bazę!]

    Castiel

    OdpowiedzUsuń
  23. [Oficjalnie to mnie nie ma, ale załatwiłam sobie internet na wyjeździe, więc tak trochę jestem i daję znać, że wątek aktualny i w ogóle! ;)]

    Dorian westchnął głęboko, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Nie wiedział, czy powinien czuć się bardziej zaniepokojony, czy urażony, że Juliusz nie pamiętał jego imienia. Zresztą, nie wiedział, czego innego się spodziewał, nie pierwszy i z pewnością też nie ostatni raz znalazł się w podobnej sytuacji.
    Wciąż bolała go głowa, ale szybko stwierdził, że jego gość wyglądał jeszcze gorzej, więc to on będzie miał większe prawa do narzekania. Tak, Dory musiał wziąć się w garść.
    – Pewnie. Dorian Darcy. Może być Dory, jeśli wolisz, wszyscy i tak mnie tak nazywają. Koledzy z drużyny to chyba też już nawet nie pamiętają, jak mam właściwie na imię. Miło cię znowu poznać, Julek – podkreślił, tak dla uwydatnienia własnej, w tym wypadku niezawodnej, pamięci i uśmiechnął się szeroko, wstając z łóżka.
    Przeciągnął się, spoglądając za niego z góry i zastanawiając się, co powinien zrobić. Naprawdę chciał dobrze, nie, żeby było w jakikolwiek sposób niezręcznie. Nie zależało mu, żeby szybko wyrzucić chłopaka z mieszkania, mógł zostać, mogli zjeść śniadanie albo tylko wypić kawę, cokolwiek, ale nie będzie go przecież do niczego zmuszał. Rozważał też, czy ten w ogóle cokolwiek pamiętał, czy zapomniał jedynie jego imienia, czy też nawet nie był świadomy tego, jak dobrze się razem bawili. To byłaby wielka szkoda i Darcy w myślach wyrzucał samemu sobie, że powinien bardziej uważać na to, jak bardzo ktoś jest wstawiony zanim go do siebie zaprosi. Ale teraz to już i tak niczego nie zmieniało. Odchrząknął.
    – Jesteśmy w moim mieszkaniu, nikogo więcej tu nie ma. Pomyślałem, że pewnie też obudzisz się na kacu, więc przyniosłem ci tabletkę na ból głowy – powiedział, kiwając głową w stronę szafki przy łóżku, na której stała szklanka wody i wcześniej wspomniany lek. Następnie spojrzał na niego z pewnym zakłopotaniem, bo zorientował się, że była jeszcze jedna względnie ważna sprawa. Przygryzł dolną wargę, a jego wzrok prześlizgnął się po twarzy chłopaka, jego torsie, a potem padł prosto na jego… ich ciuchy na podłodze. Dorian naprawdę chciał go skomplementować, ale nie wiedział, czy to byłoby odpowiednie, skoro on nie pamiętał… w końcu zdecydował się tylko na: – Pożyczyć ci jakieś ubrania? Ja… tak na oko moje powinny na ciebie pasować. Ale jeśli wolisz swoje, to wiesz, wystarczy pozbierać. Och, a łazienka to pierwsze drzwi po prawej jak wyjdziesz z sypialni.
    Dorian pokiwał głową, zastanawiając się, czy było coś jeszcze, co powinien mu zaproponować albo wyjaśnić. Chyba nie, chociaż oczywiście odpowiedziałby na wszelkie pytania czy prośby, jakby nie patrzeć to on zaprosił go do siebie, nie chciał być niemiły dla gościa. Zresztą tak czy inaczej niczego na dzisiaj nie planował, trening miał dopiero wieczorem, więc wyjątkowo miał w zapasie trochę czasu.

    Dorian

    OdpowiedzUsuń
  24. Dorian odetchnął głęboko, przyglądając się chłopakowi uważnie. Było mu głupio, że przez niego Julek się stresował, ale nie do końca wiedział, co zrobić, aby go uspokoić. Nie sądził, że będzie jedynym, który pamięta ostatnią noc… i wieczór i to, jak dobrze im się wcześniej rozmawiało i chyba czułby się mniej winny, gdyby sam też miał w pamięci wielką dziurę. Ale tak nie było, może i był trochę zamroczony przez alkohol, ale daleko było temu do urwanego filmu.
    – Nie jesteś taki? – powtórzył pytająco, marszcząc brwi. Przyciągnął swoje obrotowe krzesło spod biurka naprzeciwko łóżka i na nim usiadł, stwierdzając, że jeśli mieli rozmawiać, może nie powinien tak sterczeć nad swoim gościem. – Taki, znaczy nie chodzisz do łóżka na imprezach czy nie chodzisz do łóżka na imprezach z facetami? – zapytał całkiem poważnie, bo był to dość ważny szczegół. Dory nie chciał go zawstydzać, ani niczego z niego wyciągać na siłę, ale ciekawiło go, w czym właściwie leży problem. W jego mniemaniu nie zrobili w końcu nic złego ani nieodpowiedniego, obaj byli wolni i, z braku lepszego określenia, sami chcieli. Bardzo entuzjastycznie chcieli.
    – Słuchaj, ty… naprawdę nic nie pamiętasz? – dodał zaraz, po czym zerknął w dół, biorąc głęboki wdech. Skoro tak, mógł spróbować chociaż odświeżyć mu pamięć, chociaż nie spodziewał się zbyt wiele. – My po prostu… dobrze się bawiliśmy na imprezie, rozmawialiśmy, wspominałeś, że nasze amerykańskie piwo to szczyny… – wspomniał z uśmiechem, przygryzając dolną wargę. Dorian zawsze lepiej bawił się po kilku drinkach i tak było też wtedy, do tego Juliusz wpadł mu w oko i było to przecież odwzajemnione… no, przynajmniej wczoraj, po kilku procentach. – To nie tak, że ja spraszam sobie tutaj jakichś chłopaków co piątek, ale flirtowaliśmy cały wieczór, a potem chciałeś ze mną wrócić i… no wiesz, zgodziłem się, bo cię polubiłem i tak do tego doszło. Nie wiem, czy chciałbyś poznać szczegóły, ale mogę ci opowiedzieć. Tak, czy inaczej możesz zostać na śniadanie – zapewnił, uśmiechając się lekko.
    Oczywiście nie musiał niczego opowiadać, to zależało od Julka i tego, co on chciał zrobić z tą sytuacją dalej. Juliusz mógł po prostu sobie pójść, jeśli wolał, Dorian by go nie zatrzymał. Ale mógł zostać, posiedzieć, zjeść coś, jeśli czuł, że może w siebie coś wcisnąć na kacu.

    Dorian

    OdpowiedzUsuń