15 lipca 1970

I wouldn’t like me if I met me
























Roan Watson







creep

ro

3 komentarze:

  1. (cringe odpis na najlepszy pierwszy komentarz bo why not)

    Jeszcze przez jakiś czas łkał, skulony tuż przy jego piersi, co dawało mu to niesamowite uczucie bycia kimś, ale jednocześnie bycia sobą, wyjątkowo złączone w jedną, spójną i logiczną całość. Przynajmniej nie traktował jego ostatnich słów całkiem poważnie, znalazłszy się pod wpływem upragnionego dotyku, wywołującego przyjemne, acz delikatne dreszcze rozsyłane po ciele. A jednak, wbrew sobie, oddech Benedicta uspokajał się coraz bardziej, aż do uszu dotarł głos, z początku nierozpoznany, bowiem tak dawno nie słyszał go w podobnej formie. Nieznacznie wzmocnił uścisk, odprężył się już do końca i bezwiednie doprowadził do powstania błogostanu na własnej twarzy, prezentując tym samym to, co działo się w środku. Jeśli myślał, że bardziej nie może go pokochać, to ewidentnie się mylił. Odkrywał coraz to nowsze i bardziej fascynujące elementy, które rysowały Roana barwami pozornie doń niepasującymi, ale ich wyrazistość w takich chwilach przeczyła temu wnioskowi wziętemu z przelotnych zerknięć, nieprzywiązujących uwagi spojrzeń. Powinien narzekać na brak wygody, nawet jeśli nie głośno, to wewnętrznie, lecz nie potrafił znowu zlekceważyć podobnego cudu, dziejącego się w jego obecności. Nigdy nie było mu dane odczuć na własnej skórze czułości i ciepła płynącego z uczuć głębszych niż tych, które zostały wymuszone przez istnienie jakiejkolwiek relacji, powiązania poprzez krew, dlatego tak bardzo nie chciał zasypiać, nie chciał opuszczać miękkich słów, które sprawiały, że łzy traciły na znaczeniu, a sam Benedict pragnął dać mu w następnej sekundzie cały świat. Nadeszła cisza zepchnęła go dalej, w stronę pełności panującego wewnątrz bezgłosu, a resztkami świadomości wychwycił ostatni szept, najważniejszy jak dotąd, który wzniósł jego serce i umysł na wyższy, bardziej zrozumiały poziom. I naprawdę, naprawdę nigdy nie był szczęśliwszy.
    Nie wiedział czy kiedykolwiek się obudzi. Albo gdy już to nastanie... czy Roan nadal tam będzie? Szczerze, jego i na wyłączność? Bardziej niż kiedykolwiek przedtem ulegał potencjałowi wystąpienia po prostu zaawansowanej iluzji. Nieostrożność przeważyła nad strachem, rozchylając jego powieki i doprowadzając do równie pozbawionego troski o cokolwiek poruszenia, jednakże zamarł niemal natychmiast, pozwalając sobie na krótką chwilę zastanowienia.
    Roan.
    Przy nim.
    Śpiący Roan?
    Przy nim.
    Zamrugał parokrotnie, jakby widok zaistniały przed jego oczyma miał nagle zniknąć. Odwrócił głowę, uniósłszy się na jednej ręce, by nie zbudzić go swoimi ruchami. Nastał ranek i zgubił rachubę, przez co utracił wiedzę o tym, jaki dzień właśnie zawitał do jego życia. Powrócił wzrokiem do chłopaka i uśmiechnął się niekontrolowanie, choć bolały go plecy, choć prawidłowym zachowaniem byłoby powstrzymanie takich odruchów po tym, co wyprawiał wczoraj. Odgarnął włosy z jego twarzy drżącymi palcami, by następnie ucałować czoło Roana i wychylił się jeszcze odrobinę. Z takiej pozycji mógł go obserwować dłużej i względnie swobodniej.

    yer boi p to the p to the pie

    OdpowiedzUsuń
  2. [Hej!
    Kartę przeczytałam już wcześniej, ale dopiero zebrałam myśli, aby napisać, to co chce i aby nie wyszedł z tego bełkot. A więc od początku:
    Podziwiam za samą formę karty. Bo nie dość, że jest świetna pod względem estetycznym i graficznym, to jeszcze oddaje poniekąd samą postać.
    Również podziwiam samą postać, która swoją drogą lekko to w życiu nie ma. Trochę mu nawet współczuję. Zauważam też pewne podobieństwo do Aleca, ale to może w głównej mierze ze względu na orientację i wizerunek.
    Podziwiam też Twój styl pisania, bo całość czytało się niezwykle przyjemnie. I kiedy skończyłam, to czułam pewien niedosyt. I pojawiła się ta przeklęta myśl: dlaczego to już koniec? :(
    Podsumowując: podziwiam za całokształt. I chętnie napisałabym coś z Tobą. Ale nie widzę żadnej nici porozumienia Roana i mojej Jessie.]
    Jessie Merrick

    OdpowiedzUsuń
  3. [Widzę, że dużo osób lubi się odświeżyć. To dobrze, choć Twoja karta jest nadal tak piękna jak była przedtem :D (Biję ukłony do twórcy trochę wyżej). Jest wizualnie naprawdę piękna i to zdjęcie Roana... ach ♥ Cieszę się, że z nami jesteście i bawcie się dalej tak dobrze jak do tej pory!]

    OdpowiedzUsuń