28 czerwca 1970

You are always better off with a really good lie.


 Dorian Baskerville

Nikt tak naprawdę nie zna drugiego człowiek. To co wiemy składa się, głównie ze zlepku informacji zasłyszanych przez innych lub poprzez obserwację zachowania danej osoby. Wiemy tyle na ile dany człowiek nam pozwoli. Mało co wiemy o naszym, stosunkowo nowym nauczycielu angielskiego i opiekuna koła kreatywnego pisania, który przybył do naszej szkoły kilka miesięcy temu. Mimo to już zdążyły się rozprzestrzenić na jego temat plotki. Biorąc to pod uwagę, postanowiliśmy zebrać wszystkie zasłyszane informacje na temat pana B. i stworzyć profil jego osoby. Oto rezultaty naszych badań i obserwacji.

[Witamy się serdecznie! Karta jest trochę eksperymentem, jak i sama postać. Mam nadzieję, że jednak nie wyszło tak źle. Biorę wszystko, byle się dużo działo. Mam do oddania panią z którą Dorian miał kiedyś romans. Po więcej informacji zapraszam pod: brown.hair.harley@gmail.com .Wizerunek: Julian Morris.

24 komentarze:

  1. (Zgłaszam się po wątek. Postać jest szalenie intrygująca i podobnie do mojej, skrupulatnie zaciera za sobą pewien rozdział w życiu. Z angielskim u niej słabo, ale się stara, więc może to będzie nasz punkt zaczepienia? Może jakieś... korepetycje?)

    Huesos Jimenez

    OdpowiedzUsuń
  2. [Hej! :D
    Moje pierwsze skojarzenie, to również było, że to Dorian Gray, którego swoją drogą jestem ogromną fanką, a całą powieść bardzo cenię z wielu powodów. No ale mniejsza.
    Postać ciekawa, a karta jeszcze ciekawsza. Szczególnie te badania i obserwacje. Aż mi się w głowie pewien pomysł narodził. Może nieco głupi, może genialny... Ocenę pozostawię na koniec :). O ile oczywiście masz chęć na wątek z moją Jessie :)
    Baw się dobrze! I... Czy my się przypadkiem nie znamy? Coś znajomo Twoj nick mi wygląda :]
    Jessie Merrick

    OdpowiedzUsuń
  3. [Woooooow! Nigdy wcześniej nie widziałam takiego pomysłu na kartę i chylę czoła, bo jest naprawdę genialny. Najlepsze jest w tym wszystkim to, że nigdy nie wiadomo, ile prawdy jest w plotkach, a co za tym idzie, nie wiemy nic na pewno o Dorianie (to imię zawsze będzie mi się kojarzyć z Gray'em). Życzę Ci masy wątków, mnóstwo weny oraz świetnej zabawy, która jest najważniejsza :) Zostań tu z tym eksperymentem długo, ponieważ pan B. jest naprawdę intrygujący. Sama wątku nie proponuję, bo nie potrafię odnaleźć się w męsko-męskich. Taka już moja natura, a pań na blogu nie posiadam. Mimo to odczułam potrzebę, żeby się przywitać i życzyć powodzenia :)]

    James Walker

    OdpowiedzUsuń
  4. [Ciekawie napisana karta! Chętnie się dowiem czy te wszystkie plotki o panu B. to prawda, czy jednak nie :D Także zapraszam serdecznie do Jackie, no i witam oraz życzę miłej zabawy na blogu :)]

    JACQUELINE

    OdpowiedzUsuń
  5. (Wow, myślałam, że zrobimy jakąś burzę mózgów, poustalamy, a tu od razu zaczęcie! <3 Masz już zatem jakiś pomysł?)

    Huesos

    OdpowiedzUsuń
  6. [Wierz mi, o ile pomysły na wątki nie są głupie, tak pomysły Jessie co możemy dzisiaj robić, już takie mogą być :D
    Wyczytałam, że on jest psychologiem, w sensie się uczy i interesuje się tym wszystkim, co jest z tym związane. Jessie sporo rysuje i na podstawie rysunków, można wiele powiedzieć o człowieku. Więc mógłby zbierać te rysunki, które chodzi i gubi (albo rysuje w zeszycie). Mógłby prowadzić badania właśnie na podstawie rysunków Jessie. Jakoś to rozniosłoby się po szkole i Jessie by się zdenerwowała, bo nikt nie ma prawa grzebać w jej głowie bez jej wiedzy. I zaczęłaby mu podsuwać różne... dziwaczne i nieco mroczne obrazki. Krew, morderstwa, gwałty, ostrzejsze sceny seksu, jakieś smoki, Kucyki Pony. Wszystko zawsze byłoby pomieszane i poplątane, a ona najzwyczajniej w świecie robiłaby sobie z niego żarty.
    I przyznam, że potrzebuję pomocy, bo nie mam pojęcia, jak to dalej pociągnąć :< ]
    Jessie Merrick

    OdpowiedzUsuń
  7. (Haha, w porządku. ;) Będę czekać.)

    Huesos

    OdpowiedzUsuń
  8. [Dobry pomysł, jak najbardziej jestem za :) Mogliby mieć tuż obok siebie balkony i czasem by ze sobą rozmawiali, szczególnie w nocy kiedy Jackie by nie spała, bo za bardzo by się bała. Takie rozmowy zapewne by się jej przydały, może by ją trochę uspokajały :)]

    JACQUELINE

    OdpowiedzUsuń
  9. [Będę bardzo wdzięczna za zaczęcie <3 Możemy zacząć właśnie od jakiejś rozmowy na balkonie, a później zobaczymy jak się wszystko potoczy :)]

    JACQUELINE

    OdpowiedzUsuń
  10. [Cześć! Chęci na wątek oczywiście są, trochę gorzej z pomysłami, bo z karty Doriana niewiele można o nim wyczytać. Może na początek dobrze byłoby ustalić relacje i powiązanie, wtedy będzie prościej myśleć nad samym wątkiem :)]
    Willie

    OdpowiedzUsuń
  11. [Ah te sekrety no proszę, proszę. Wygląda jak Wren, a historię ma niczym z pll. Lubię tak :D Tylko ciężko mi wybrać, któreś z moich dzieci do wątku;_; Także pozostawiam tobie wybór. Jak już się zdecydujesz, pomyślimy nad wątkiem :D]

    Hyacinth | Roan | WooJin

    OdpowiedzUsuń
  12. [Trochę jeszcze myślałam nad tym wątkiem. I! Może Dorian i brat Jessie - Max - się znajdą? Mogą być dobrymi kumplami, a Max poznał Doriana, kiedy siedział w Anglii.
    Ona nie dałaby sobie grzebać w głowie, co to to nie. I nieco bym to edytowała - Dorian poszedłby do Maxa i wtedy odkryliby, że to tylko żart ze strony Jessie. I w ramach przeprosin (i marudzenia brata), ta zgodziłaby się wziąć udział w eksperymencie ze snem :D]
    Jessie

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdążyła się już przyzwyczaić do tego, że leżąc w łóżku nie potrafiła zasnąć. Gdy tylko zamykała oczy miała wrażenie, że ktoś chodzi po mieszkaniu lub próbuje się do niego dostać. Ale kiedy wychodziła do przedpokoju, panowała nieprzenikniona cisza. Mimo to dalej nie potrafiła zasnąć, więc siadywała w fotelu znajdującym się w rogu salonu, z którego miała idealny widok na drzwi wejściowe oraz balkon, po czym spędzała na nim całą noc. Czasem zdarzało się, że zasnęła na kilka godzin, a nad ranem budził ją Dorian, a raczej pan Baskerville, bo tak powinna była się do niego zwracać. Wciąż bawił ją trochę fakt, że mieszkała z własnym nauczycielem, choć w chwili, w której podpisywali umowę wynajmu, był tylko zwykłym mężczyzną, którego poznała raptem kilka tygodni wcześniej. Przyjęcie go do Skyline jako nauczyciela było zaś dość nieoczekiwaną zmianą. I choć Dorian miał zamiar się przeprowadzić tuż przed pierwszym dniem w nowym miejscu pracy, wyszło tak, że wciąż z nią mieszkał, gdyż nie mogli ot tak zrezygnować z umowy. Najpierw musieli znaleźć kogoś na miejsce Baskerville’a, a to nie było takie proste jak mogłoby się wydawać. Żyli więc pod jednym dachem, starając się zachować neutralne stosunki, aby w szkole nie plotkowali, że Dorian ją faworyzuje albo, że ma wgląd do wszystkich prac, sprawdzianów i kartkówek. Oczywiście takiego gadania nie udało się uniknąć, ale dopóki Dorian traktował ją na równi z innymi uczniami, nikt się jakoś szczególnie nie burzył.
    Słysząc skrzypnięcie drzwi od balkonu, jak oparzona zerwała się z łóżka. Z szybko bijącym sercem i przyśpieszonym oddechem wyszła na palcach ze swojego pokoju, zaglądając po drodze do pokoju Doriana, który był otwarty. W środku jednak nikogo nie było, co mogło oznaczać, że to on wyszedł na balkon i nikt do ich mieszkania się nie włamuje, o czym pomyślała w pierwszej kolejności. Już spokojniejsza weszła do salonu, po czym dołączyła do Doriana na balkonie.
    — Też nie możesz zasnąć? — mruknęła, opierając się rękoma o chłodną balustradę. Gdy byli sam na sam w mieszkaniu, pozwalała sobie mówić do niego po imieniu. Ale kiedy tylko znajdowała się w szkole lub rozmawiała o nim z kimś innym, zawsze mówiła do niego per pan, tak jak powinna.

    JACQUELINE

    OdpowiedzUsuń
  14. [Tylko nie crushem, nie lubię tego słowa :x
    Na pewno się z tym za bardzo nie afiszuje, więc zakładam, że mało kto wie o jego upodobaniach. Pomysł mi się podoba tylko jak ta pomoc z wyjściem z szafy miałaby właściwie wyglądać?]
    Willie

    OdpowiedzUsuń
  15. Trudno było nie słyszeć tych wszystkich plotek o Dorianie, które krążyły po szkole. Jej znajome z roku gadały o nim zbyt często i za głośno, uciszając się dopiero wtedy, gdy obok nich przechodził sam zainteresowany lub inny nauczyciel. Jackie jednak miała w głęboki poważaniu co o nim mówią i czy to wszystko jest prawda. Niech ludzie sobie gadają, dobrze wiedziała, że lubią to robić. Najbardziej wkurwiało ją to, że zdarzały się osoby, które przychodziły do niej, licząc na to, że wie o nim coś, czego inni nie wiedzą, bo w końcu z nim mieszka i chętnie podzieli się tymi wiadomościami z innymi. Prawda była taka, że ostatnio niewiele rozmawiali, szczególnie o swoich prywatnych sprawach, bo byłoby to niewątpliwie dość niezręczne. A nawet gdyby coś jej powiedział, nie zamierzała rozpowiadać tego wszem i wobec. Nie była typem plotkary, szanowała czyjąś prywatność i jeżeli ktoś mówił jej coś w tajemnicy, zatrzymywała wszystko dla siebie. Niestety nie wszyscy stosowali tę zasadę, dlatego zawsze uważała co komu opowiada o swoich prywatnych sprawach. Zresztą nie lubiła się uzewnętrzniać, więc rzadko kiedy opowiadała innym o swoich problemach, nawet osobom, których uważała za przyjaciół.
    Uśmiechnęła się lekko, kręcąc przecząco głową na pytanie mężczyzny. I nie kłamała. Może miała zamknięte oczy i leżała nieruchomo, ale nie zapadła w sen nawet na minutę. Cały czas nasłuchiwała, starając się wyłapać nawet najcichszy dźwięk. Widocznie jednak niezbyt dobrze, bowiem Doriana usłyszała dopiero wtedy, gdy otwierał balkonowe drzwi, które niemiłosiernie skrzypiały.
    — Jeszcze nie spałam — mruknęła, po chwili namysłu biorąc z wyciągniętej paczki jednego papierosa, jednocześnie starając się nie patrzeć na rozpiętą koszulę Doriana. Wystarczająco niezręczny był już fakt, że razem mieszkali. Może gdyby nie był jej nauczycielem, pozwoliłaby sobie zerknąć na jego nagą klatkę piersiową, bo czemu nie, była w końcu zwykłą dziewczyną, która lubiła popatrzeć sobie na przystojnych i dobrze zbudowanych mężczyzn. Ale nie tych, których miała nazajutrz widzieć w szkole i siedzieć w klasie na ich zajęciach. Szybko więc odwróciła wzrok, wkładając papierosa między wargi. Nie miała w zwyczaju palić, ale czasami pozwalała sobie na jednego, bo niestety, albo i stety, potrafiły ją uspokoić, gdy była mocno zdenerwowana.
    — Ostatnio chyba i ty masz problemy z zaśnięciem — odezwała się, biorąc od Doriana zapalniczkę, którą odpaliła papierosa. Zaciągnęła się powoli dymem, ignorując lekkie pieczenie w przełyku, do którego coraz bardziej się przyzwyczajała. Ostatnio też zastanawiała się czy nie kupić własnej paczki, ale wtedy za często by ją kusiło, aby sięgnąć po jednego, przez co z czasem zapewne zaczęłaby palić coraz częściej. A w końcu nie chciała się uzależnić.

    JACQUELINE

    OdpowiedzUsuń
  16. [Przychodzę witać z małym poślizgiem!
    Jak zostało wspomniane wyżej, świetna i bardzo oryginalna forma karty. Pierwszy raz taką widzę. Sama postać też jest diabelnie interesująca z tą całą otoczką tajemnicy i niepewnymi informacjami. Podziwiam za wykreowanie kogoś tak interesującego, naprawdę!
    Niestety nie mam pomysłu na wątek, no chyba że pan zainteresowany psychologią chciałby zrozumieć mojego psychopatę... w każdym razie, mam nadzieję, że zostaniecie tu jak najdłużej i będziecie się bawić przednio! <3]

    Cassian Quatermaine

    OdpowiedzUsuń
  17. [Cześć fajne przedstawienie postaci, coś zupełnie innego niż wszystkie karty, jakie do tej pory czytałam. Uczennice-detektywi świetne informacje zgromadziły, ciekawe ile z nich to prawda. W razie chęci na wątek zapraszam, może uda się nam coś wymyślić ciekawego.]

    tim von der heyden

    OdpowiedzUsuń
  18. Kim właściwie była Jessie Merrick? Zapewne wiele osób o niej słyszało. Jednak mało kto tak naprawdę wiedział kim jest i jaka jest naprawdę. Zbudowała wokół siebie pewną historię pod którą kryła się pewna tajemnica. Zawsze przychodziła wesoła i uśmiechnięta, właściwie momentami zarażała optymizmem i dobrym humorem. Jednak mało komu udawało się dostrzec pod tą otoczką, jej skryte pragnienia i uczucia. Też chciałaby się tak naprawdę zakochać, też chciałaby ładniej wyglądać w sukienkach, a momentami wolałaby być uroczą malarką z sąsiedztwa. Jednak już dawno pogodziła się z tym, że nie wszystko da się osiągnąć.
    Nienawidziła kiedy ktoś, bez jej wyraźnej zgody i pozwolenia, zaczynał grzebać w jej głowie. W takich momentach czuła się naprawdę niekomfortowo i nie chciała, aby ktoś to robił! I to jeszcze bez jej zgody! Więc kiedy tylko zorientowała się, że nowy pan nauczyciel zaczyna coś węszyć, postanowiła zrobić sobie z niego żarty. Może nie potraktowałaby go tak… ostro, gdyby nie znał Maxa. A tak? Co jej stało na przeszkodzie? Nawet jeśli by przesadziła, to przecież brat ją uratuje. Albo sam zamorduje, ale do tego musiałby ustawić się w dość sporej kolejce. Ten rok szkolny był naprawdę bardzo aktywny. I Jessie nie jednemu się naraziła. A już szczególnie w przeciągu zeszłego miesiąca. Albo miała pecha, albo… po prostu była sobą.
    Specjalnie podrzucała mu pracę. A to wesołe kucyki, a to jakieś smoki, a to jednorożce. Jednak czasami znacznie przesadzała i podsyłała mu morderstwa, sceny tortur. Raz się nawet pokusiła o scenę z przereklamowanego Greya. Ale tylko raz, a potem miała wyrzuty sumienia. Wiedziała, że źle robi. Ale… musiała przyznać, że świetnie się bawiła. Była to jakaś dziwna forma rozrywki, lecz nie przejęła się tym za bardzo.
    Kiedy pan Baskerville poprosił ją, by została po zajęciach, podejrzewała o co może chodzić. I już dawno była przygotowana. Ten ostatni rysunek, który mu podsunęła, znacznie różnił się od innych. Przedstawiał morderstwo. Bardzo krwawe i brutalne. Ofiarą był kolorowy jednorożec, a morderca łudząco przypominał nauczyciela… Tak, to również zrobiła specjalnie.
    Spojrzała na rysunek i pokiwała twierdząco głową.
    — Taak. Chcę o nim porozmawiać — przyznała i kiwnęła twierdząco głową. Też pan uważa, że ten różowy jest za mało różowy? A ta krew… mam wrażenie, że sztucznie wygląda. Niestety. Ogólnie całkiem ładnie mi to wyszło, nie? Ale te kolory… muszę namówić Maxa, aby kupił mi nowy zestaw cienkopisów. Widziałam takie bajeranckie! I wtedy kolory będą dobre. Bo o kolorach chciał pan porozmawiać?
    Jessie

    OdpowiedzUsuń
  19. [Dorian, jakież to jest ładne imię :) Hej, hej! Bardzo ciekawy pomysł na przedstawienie postaci, o której niby nic nie wiadomo, a chyba jednak wie się dużo ;) Niestety nie przychodzi mi żaden pomysł do głowy, ale w razie jakichkolwiek chęci zapraszam pod swoje karty :) Życzę udanych wątków i powodzenia!]

    Priscilla // Charlie // Daniel

    OdpowiedzUsuń
  20. (Przepraszam za zwłokę! :) )

    Codziennie przyjmuje się przynajmniej trzy zgłoszenia dotyczące pobicia, pięć na temat zakłócenia ciszy nocnej, z czego właściwie tylko jedno było właściwie i odnosiło się do ciągnącej się do trzeciej w nocy domówki studentów, jakieś trzynaście osób dziennie przychodzi też poskarżyć się na swoich sąsiadów, teściów, synowe, dalszą rodzinę, znajomych, kioskarza obok cukierni i właściwie cały świat, nawet prezydenta. Funkcjonariusze starają się w miarę możliwości przyjrzeć każdej sprawie, ale niestety dużej części z nich nie da się załatwić od zaraz. Potrzeba czasu, by spojrzeć z każdej możliwej perspektywy, rozpatrzyć różne wyjścia sytuacji i jeszcze spisać to wszystko w komputerze. Jedną z cięższych spraw, z którą policjanci borykają się już przeszło kilka tygodni, to powiązane ze sobą w dziwny sposób zaginięcia, głównie młodych dziewcząt. Dopóki nie zaczęły dotyczyć one bliższego otoczenia Reevesa, pozostawiał to osobom wyznaczonym do tej zagadki, bardziej zaangażowanym i poinformowanym niż on. Ale kiedy jego ciotka ze szlochem oznajmiła mu przez telefon, że jej córka, a jego kuzynka, Holly, która niedawno skończyła siedemnaście lat, nie wróciła do domu i nie ma jej już trzy dni temu, zaczął baczniej przyglądać się tej wielkiej, przeźroczystej tablicy z masą zdjęć. Na własną rękę obdzwaniał różne instytuty i osoby, przeglądał zeznania oskarżonych i pokrzywdzonych, starał się po prostu zdobyć jak najwięcej informacji. W końcu wycałowując ręce cioteczki Wren, obiecywał jej, że znajdzie Holly.
    I tak jego własne, małe śledztwo zaprowadziło go do Doriana Baskerville'a, nowego nauczyciela angielskiego w Skyline High. Od jego dawnej dyrekcji dowiedział się, że miał romans z jedną z uczennic. Poza tym, jego data pojawienia się w tym mieście zbiegała się z datą pierwszego uprowadzenia, a to wystarczyło, by nogi Taylora zaprowadziły go na tyły szkoły, gdzie według sekretarki miał znajdować się pan Dorian. Z niesmakiem poruszył nozdrzami w odpowiedzi na dym dobywający do jego płuc i broniąc się przed kasłaniem, potarł górną wargę dłonią. Nieśpiesznie zbliżył się do mężczyzny, który wbrew pozorom nie wyglądał na przestępcę. Miał jednak w sobie coś, co sprawiało, że Taylor nie potrafił już uwierzyć w żadne jego słowo, nawet jeśli nic jeszcze nie powiedział. Z wymuszonym uśmiechem wyciągnął do niego rękę i zmrużył lekko oczy.
    - Starszy aspirant Taylor Reeves - przedstawił się wraz ze stopniem policyjnym, czego wymagały od niego procedury, w końcu ubrany był w granatowy strój charakterystyczny dla tej grupy społeczeństwa - mogę zająć chwilę? - zapytał po chwili.

    Taylor

    OdpowiedzUsuń
  21. [Witam się cieplutko! Generalnie tajemnica nieco podobna do tajemnicy Doriana, ale ze zwrotem akcji ;) Generalnie plotka, plotkę goni. Dziękuję Ci serdecznie za powitanie. Co do wątku to jeśli Twój pan grzebie trochę w tym autku, to może któregoś dnia pomoże zrozpaczonej Melody, gdy jej gruchocik się rozleci pośrodku niczego?]

    Melody Gray

    OdpowiedzUsuń
  22. Prawda byłą taka, że Jessie całkiem łatwo było wprawić w zakłopotanie, albo przyprzeć do muru. Tylko bardzo niewiele osób potrafiło to zrobić. Jessie często orientowała się, że ktoś próbuje to zrobić, a wtedy wszystko obracała przeciwko komuś.
    Póki co wszystko szło zgodnie z jej planem, który układała sobie w głowie. Nie było w nim jakiś sztywnych norm i reguł, jednak zachowanie mężczyzny było nieco przewidywalne, jednak słowa już o wiele mniej. Musiała się dobrze zastanowić nad odpowiedzią, aby przypadkiem nie powiedzieć czegoś za dużo, albo za mało. A przede wszystkim nie mogła się wydać.
    — A powinien? — zapytała takim tonem, jakby codziennie widziała mordowanego jednorożca w takiej krwistej otoczce. Jakby to było coś zupełnie normalnego.
    — Tak, wiem — skinęła lekko głową. Założyła ręce na wysokości piersi. — To, że zna pan mojego brata, nie upoważnia pana do tego, że możesz za mną łazić i mnie śledzić. Od zawsze wszędzie gubię te prace. A ty niby przypadkiem, je odnajdujesz? Śledzi mnie pan? — zapytała. Kiedy się nie śpieszyła, to zazwyczaj pamiętała o tych grzecznościowych formułach, zwracaniu się per pan i pani. Jednak, kiedy zaczynała szybciej przebierać językiem, to czasami zdarzało jej się o tym zapomnieć. I tak właśnie było właśnie teraz, lecz nie uważała tego za jakąś wielką zbrodnię.
    — Jessie. Jestem Jessie — powiedziała, specjalnie robiąc nacisk na końcówkę swojego imienia. — Moje imię jest zmiękczone, a pan uparcie stara się ze mnie zrobić faceta. Przypominam panu mężczyznę? — Wypaliła. Jej słowa przybrały dość nieoczekiwaną formę, co zaskoczyło nawet ją samą.
    — Ale tu nie ma o czym rozmawiać. Na obrazu ktoś zabija jednorożca. Co w tym dziwnego? — zapytała tak, jakby naprawdę nie wiedziała o co chodzi, a brutalne mordy były na porządku dziennym. Naprawdę się w to wkręciła i pewnie dlatego jeszcze się z tym nie zdradziła. Kiedy chciała, to naprawdę potrafiła. A teraz właśnie był taki moment.
    Jessie

    OdpowiedzUsuń
  23. [Musiałam się gdzieś machnąć w opinie. Cass nie bierze narkotyków (a przynajmniej nie jest od nich uzależniony; uważa uzależnienie od czegokolwiek za najgorszy upadek człowieka), a jedynie je rozprowadza, bo lubi patrzeć na powoli zatracających się w nałogu nastolatków. Sprawia mu to po prostu perwersyjną przyjemność i łechta jego chory zmysł żerowania na ludzkiej krzywdzie. Co do napuszczania, Cassian nie lubi być prowokowany i przy celowej sytuacji, rzadko robi to, czego się od niego wymaga. Dorian mógłby jednak faktycznie próbować go w ten sposób zbadać, a on widząc to w pewnym stopniu, po prostu działaby mu na nerwy, udaremniając eksperymenty. W pewnym momencie jednak, gdy miałby już totalnie dosyć tego, że się na nim żeruje, mógłby sam z siebie zagrać tak jak mu Dorian zagra, ale właśnie w taki sposób, by z premedytacją doprowadzić do tragedii. Dorian mógłby przykładowo nasłać go na jakiegoś chłopaka, który miał na pieńku z Cassem (bo np. ruszył jego siostrę) i sprawdzić jego reakcję. Tak jak Quatermaine uważa się za lepszego i z reguły szkoda mu tracić czasu na użeranie się z gorszymi (chyba że jest to poważna sprawa) tak tu, wiedząc, że Dorian go obserwuje, pewnie podszedłby na rzekomą rozmowę, do siedzącego na parapecie chłopaka i... wypchnął go przez okno. A potem się uśmiechnął i udając, że wcześniej nie widział, dostrzegł Doriana.]

    Cassian

    OdpowiedzUsuń
  24. [Przepraszam, że dopiero teraz. Miałam jakieś zawieszenie :<]

    — No przecież, nie musi mi pan przypominać. I przecież mówię do pana, na pan, więc o co panu chodzi? — zapytała może nieco zbyt agresywnie, niżby chciała. Wpatrywała się w niego uważnie, a potem delikatnie uniosła brew w górę. Kiedy zbyt szybko i zbyt dużo mówiła, to tak już miała – umykało jej sporo rzeczy. Nawet nie zwróciła uwagi, że podczas wcześniejszej wypowiedzi przestała się do niego zwracać per pan. Dlatego teraz, tym bardziej, była zdziwiona, czego on od niej chce. Przyczepił się jak rzep psiego ogona!
    — Jessie — poprawiła go nieco ostrym tonem. Spojrzała mu prosto w oczy, kiedy to wypowiadała. — Panu byłoby miło, gdyby ktoś przekręcał pana imię? — zapytała, zakładając ręce na wysokości piersi. — A moje prace latają po całej szkole. Można je znaleźć naprawdę wszędzie, więc… dalej nie rozumiem, jaki pan ma z tym problem. To, że je gubię? Mogę obiecać, że postaram się bardziej o nie dbać — powiedziała, wzruszając ramionami. Oczywiście Dorian miał racje – specjalnie zostawiała te prace, tak aby mógł je znaleźć. Ale szczerze wątpiła, aby ją przejrzał. Nikomu o tym nie mówiła, więc możliwość, żeby ktoś ją wydał, nie istniała. Może to i lepiej?
    — A proszę bardzo. Większość z tych prac mój wychowawca już widział. Albo i wdział nawet gorsze — wzruszyła lekko ramionami. Jessie była chyba jedyną artystką, która nie przywiązywała się do swoich prac, jednak każda z nich była podpisana. Po szkole latało mnóstwo kartek z jej rysunkami. Część lądowała na biurku jej wychowawcy, ale do tej pory nikt nie robił z tego problemów. Tym bardziej, że jej rysunki były naprawdę różne. Nie chciała osiąść na laurach i kształciła się w każdym kierunku. I tym sposobem raz rysowała kolorowe i słitaśne koniki, a raz krwawe krajobrazy.
    — Do psychologa? I co pan mu powie? Że próbował mnie zbadać i zbierał pan moje prace? Nie wydaje mi się, żeby to było legalne — mruknęła. Wstała z krzesła i lekko się przeciągnęła. — I niech pani nie zapomni zadzwonić do Maxa. Mój brat chętnie posłucha pana teorii — odparła. Zasunęła za sobą krzesło i ruszyła w kierunku drzwi.

    [Może już przejdziemy do odwiedzin Doriana u Maxa? :)]
    Jessie

    OdpowiedzUsuń