18 czerwca 1970

Też chciałbym, aby przydarzyło mi się w życiu coś innego niż ja sam

Nie oczekuje się od ciebie wyszukanych frazesów, więc nie musisz być elokwentny, nie musisz nawet mówić poprawnie, wystarczy, że upchniesz kurwę w każde zdanie. Nie oczekuje się od ciebie nawet obciętych paznokci i czystych bokserek, bo w ich mniemaniu i tak jesteś brudnym pedałem. Niby przegrałeś życie, bo masz dwadzieścia trzy lata i zamiast uczyć się, podróżować albo ciągnąć kasę na imprezy od rodziców, ty znalazłeś sobie nędzną pracę, równie nędzne mieszkanie i z ledwością udaje ci się uzbierać na papierosy. Zostałeś już oceniony, ochrzcili cię zerem, postawili krzyżyk na drogę. Nie ma cię na rodzinnych zdjęciach ani zjazdach, nie ma cię na liście absolwentów szkoły średniej, nie ma cię nawet w internecie. Nie istniejesz. Przewidziano ci śmierć jeszcze przed trzydziestką; mają cię znaleźć w rowie, uduszonego własnymi wymiocinami albo dźgniętego szczoteczką do zębów w ciupie. Nie ma, co do ciebie żadnych wymagań, nie musisz zostać prezydentem ani agentem FBI, nie musisz znać języków obcych, nazwiska gubernatora ani różnicy pomiędzy stalaktytami i stalagmitami. Możesz więc pozwolić sobie na wulgarność, na przypadkowy seks w barowej toalecie, na cztery zupki chińskie w tygodniu i plucie na chodnik. Możesz kłamać, bić się i klepać w tyłki obcych facetów, bo czemu, kurwa, nie?, skoro i tak nie oczekuje się od ciebie niczego więcej. Przywykłeś już do roli kosmicznego żartu. Nikogo nie obchodzi skąd się wziąłeś, dlaczego plecy pokryte masz bliznami, dlaczego się nie starasz, nie szukasz miłości, lepszej roboty, dlaczego nie umiesz wiązać krawata, boisz się psów i hipermarketów. Nie jesteś wcale głupi, wiesz, że trzeba używać prezerwatyw, dokarmiać bezdomne koty na balkonie, chodzić do dentysty i zmieniać pościel. Umiesz zrobić jajecznicę i naprawić kran. Umiesz sprzedawać kłamstwa i hodować nadzieje. Umiesz rozkochiwać na krótką chwilę, umiesz uciekać i używać pięści. Dla nich jesteś jednak drzazgą w palcu, źle złożonym łabędziem z origami, kapslem od piwa z kolejnym spróbuj ponownie. Jesteś alergią na truskawki, rokiem przestępnym, blizną po pierwszej szczepiące. Dla nich jesteś zębem mlecznym, roztapiającym się asfaltem, klasówką z matematyki, i dodatkowym elementem szafki nocnej z IKEI. Jesteś masłem na kanapce z Nutellą, blokadą kasowników w autobusie, jesienną depresją i rakiem trzustki. Jesteś błędnie zaprogramowany, wyjęty z bajki o siedmiu koźlątkach, upchnięty w metr osiemdziesiąt gradu i drutu kolczastego. Jesteś gorzką herbatą z wódką w proporcjach jeden do dwóch, kosmicznym pyłem sennej mary. Jesteś włosem na języku.  
Trochę mnie nie było w blogosferze, bo licencjat mnie lubił, a ja nie lubiłam jego. Nie umiem wizualnie w karty postaci, sorry, musimy sobie poradzić z tym, co jest. Na zdjęciach Anton Lisin, a w tytule pan Żulczyk. Chętnie napiszę coś fajnego, bo dawno nie miałam okazji i tęskno mi do dobrych wątków. A, no i mam nadzieję, że Levi ujdzie w tłoku + standardowo, wymyślanie idzie mi jak krew z nosa, sorry (znowu).

7 komentarzy:

  1. [ Kupuje Levi'ego całym sercem, a Chris chętnie przyjąłby od niego małego klapsa w dupę. Także tego, zapraszam do nas? Nie przedłużając.]

    Christopher Moore

    OdpowiedzUsuń
  2. [Kurcze, nie wiem, czy to właściwe odczucie, ale trochę mi go szkoda i aż uraczyłabym go jakimś przytulasem. Serio. Postać jest niby taka zwykła, a jednak ma coś w sobie, co przyciąga jak magnes. I kurcze, jest to totalne przeciwieństwo mojego pana. Totalne! A wizualnie karta jest estetyczna i staranna, udziwnienia nie są potrzebne, by bohater porwał, naprawdę. Podoba mi się lekkość Twojego pióra... ogólnie, wszystko mi się tu podoba, no. Nawet ładne imię, dobrze dopasowany tekst do zdjęcia. No wspaniale jest, no!
    Baw się tu jak najlepiej i jak najdłużej!]

    Cassian Quatermaine

    OdpowiedzUsuń
  3. [Jaka ta karta jest piękna, aż nie wiem co napisać... Więc przepraszam już teraz, bo wiem, że mój komentarz będzie okropnie niezgrabny i pełen emocji... zresztą od dłuższej chwili tak rozmyślam i trwam w ciszy, bo najprościej rzecz ujmując - sama nie wiem, co począć. Tryb filozoficznej pixie, start. Kocham styl, w którym napisałaś kartę, uwielbiam i doceniam każde świetne (i zazwyczaj niezwykle trafne, rzeczywiste) porównanie, jestem ogromnie ciekawa Leviego i uważam, że pomysł na postać był cudowny, ale jego zrealizowanie to już istny majstersztyk! Z radością przyznaję Ci order super karty, bo jest bardziej niż super i mogę to powtarzać w nieskończoność.
    No to sobie troszkę podumałam, wyraziłam wszelkie opinie, a że w takim troszkę średnim i mało majestatycznym stylu, to już musisz mi wybaczyć. Mnóstwa weeny, czasu oraz samych ciekawych wątków; a w razie chęci zapraszam do którejś ze swoich postaci. No i cześć, baw się dobrze! :)]

    Silas i Lolanthe

    OdpowiedzUsuń
  4. (O O O JA WIEDZIAŁAM ŻE MY SIĘ ZNAMY!!1!11
    znaczy nie
    ale ja znam!!!111 bo znam urojenie, jeju, wreszcie sobie przypomniałam
    i to to światłowstręt, to też kiedyś widziałam, przysięgam na swoje smutne życie oki
    noi chyba nie muszę mówić, jak bardzo mi się Liwaj podoba, bo mi się ogólnie wszystko ostatnio podoba, ale pan konserwator chyba tak szczególnie. pewnie dlatego, że jeszcze pamiętam te smutne czasy, gdy przeglądałam urojenie i płakałam nad swoją własną nieudolnością w tym zakresie. coś mi z tego zostało, bo nawet boję się wyjść z jakąkolwiek propozycją, więc ja to tak zostawię, proszę się na mnie nie gniewać, ja tu tak pod wpływem emocji, haw merci)

    Benedict — Baelish — Beau

    OdpowiedzUsuń
  5. [Masło na kanapce z nutellą jest akurat bardzo ważne, wykreśliłabym to natychmiast z karty, jeżeli ma być podkreśleniem zerowego jestestwa Leviego. Tak sobie oczywiście żartuję. Przeczytałam kartę prawie na jednym wydechu i chyba się właśnie zakochałam w sposobie, w jaki dobierasz słowa i za te wszystkie nietuzinkowe porównania.]

    tim von der heyden

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Pomysł na relacje jest, a jak. Nie mam pojęcia, czy Ci się spodoba ale mimo wszystko przedstawię tu swój chory pomysł... Myślałam u nich nad jakąś typowo toksyczną relacją, bądź też oczekującą jedynie tego, by jeden drugiemu wskakiwał do łóżka z czego wyszłoby jakieś nieoczekiwane uczucie. I tu uwaga. Spotkanie po zajęciach, najlepiej jeszcze jak Levi przyjdzie do pokoju nauczycielskiego, czy wpadnie do jego sali lekcyjnej i zacznie domagać się o swoje jak tylko się da? Oboje nie są osobami, którym można w kaszę dmuchać, wiec pewnie coś ciekawego by z tego było.]

    Moore

    OdpowiedzUsuń