5 czerwca 2017

Pamiętaj o mnie, dobrze? Może będę się mniej bała, może będę usypiała spokojniej...



Inga Ewing

urodzona w piątek, trzynastego lipca 2001 roku — szesnastoletnia uczennica II klasy — rok wcześniej rozpoczęty proces edukacji — rozszerzona chemia, biologia i język rosyjski — członkini koła szachowego, astronomicznego i chóru — wychowywana przez samotną matkę od dnia narodzin — starszy brat bliźniak — Leroy więcej

Dzień po dniu skrywasz, że zamiast ojca masz w domu zaledwie część jego wypłaty, a w rozmowach telefonicznych żal maskujesz udawaną wesołością. Nie dałem rady, mówi on za każdym razem, a ty przytakujesz, mimo, że nie rozumiesz ani trochę. My damy radę – odpowiedź jest niezmienna od tylu miesięcy, od ilu sumiennie załatwiasz sprawunki nieudolnej matki, a twój zbuntowany braciszek krąży wokół ciebie opiekuńczo, raz po raz wcielając się to w jedną, to w drugą rolę. Dziwi cię czasem, jak różni jesteście, i mimo podobnych cech zewnętrznych, środek każdego z was wydrążony został kompletnie inaczej. Dziwi cię również, że chociaż wydajesz się być wystarczająco twarda – on rozumie; obejmuje cię swoim istnieniem jak miękki koc, pełen ciepłych uczuć. Nigdy nie widziałaś, by był taki dla kogokolwiek innego, ale to nic; w końcu więź bliźniąt jest ponoć silniejsza i jeszcze bardziej nieracjonalna od pozostałych. A wasza natychmiast rzuca się w oczy – wyraźny kontur pomiędzy wami i otoczeniem, jak gdybyście nie chcieli lub nie mogli wpuścić do tego kręgu nikogo z zewnątrz. Nie rozumieją; wiesz, że nie rozumieją, ale wy od najmłodszych lat mieliście przede wszystkim – tylko – siebie.
Więc, zamiast dźwięku tłuczonych butelek na głośnych imprezach, ty wolisz słuchać muzyki przez słuchawki, zamknięta w dzielonym z bratem pokoju; czytasz książki, zamiast szczycić się tonami obejrzanych filmów, i nie reagujesz na pełne zdumienia spojrzenia, gdy nawet na korytarzu, zamiast w rozmowie, pogrążasz się na nowo w lekturze. A przecież dla ciebie to najprostszy sposób na ucieczkę od realnego świata. I ten uśmiech. Od razu rzuca się w oczy, że jest jakiś taki smutny, delikatny, nigdy nie sięga oczu. Usta z zadziwiającą lekkością wyginają kąciki w górę, dużo się śmiejesz; a jednak wyziera z tego jakiś niedopasowany element, fałszywy ton w dobrze znanej melodii. Jak gdyby za każdym razem dziwnym sposobem udawało ci się zamienić w uśmiech wypełzający na twarz grymas żalu. Szepczą, myślisz, za twoimi plecami; szepczą o sekretach, których mieli nigdy nie poznać, o rzeczach, o których mieli się nigdy nie dowiedzieć – a potem otwierasz oczy i zastanawiasz się, czy to wciąż jeszcze strach, czy może początki paranoi...?
Łatwym byłoby stwierdzić, że należysz do grona smutnych ładnych dziewczynek, zamkniętych w sobie, by emanować aurą tajemniczości, lecz byłoby to stwierdzeniem nader fałszywym; ty po prostu nie lubisz się zwierzać. Nie wspominasz domu, nie piszesz, nie myślisz, nie tęsknisz. Stopiona z tłem, wtopiona w dziki tłum, zmierzający prosto na imprezę, urywasz się gdzieś po drodze, skręcając do ukochanej biblioteki lub na swoje jedenaste piętro, bo wiesz, że i tak nikt nigdy nie zauważy twojego zniknięcia.
Lepszym, niż hektolitry alkoholu i rozsadzająca głowę muzyka, jest według ciebie dobra książka, ciepła herbata czy kawa i święty spokój, bez nieustannej paplaniny nad głową, bez szumu, pośpiechu. To w takie dni, dni przepełnione błogą ciszą, deszczowe dni ludzi zaszytych w przytulnych lokalach, sprawiają, że czujesz się naprawdę wolna. I, zamykając oczy, otaczasz się ramionami, a dotykając dłońmi łopatek myślisz, że gdybyś była aniołem, w tym miejscu wyrosłyby ci skrzydła.

Cudna pani znaleziona na pintereście; oddamy brata bliźniaka. Cześć.

7 komentarzy:

  1. [Inga jest świetna, taka delikatna i smutna, albo może lepszym określeniem byłoby melancholijna? Trochę przypomina mi Elliota, nie pod względem sytuacji rodzinnej, ale tak ogólnie, całokształtem, siedzeniem w ciszy z książką, także myślę, że rzeczywiście dobrze się do tej pory dogadywali <33 Nie wiem, gdzie wolałabym ustalić, jak dokładnie zaczniemy sobie wątek, ale jeśli wolisz na mailu, to odezwij się tam c;]

    Ellie

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cześć, sisi. ♥ Ukochujemy najmocniej (nie, wcale nie dusimy) i nie możemy się doczekać, aż podręczymy i trochę wykorzystamy małą Ingusię.
    Od siebie życzę Ci świetnej zabawy i mnóstwa fajnych wątków. Baw się dobrze, kochana. <'3]

    Barbie

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć! Ale piękna karta, aaa! Naprawdę bardzo mi się podoba i jeszcze to ostatnie zdanie w tekście karty, cudowność. Strasznie mi przykro, że nie ma tu mnóstwa komentarzy, bo Inga jest fajną i ciekawą postacią; mamy chyba jakiś mały i chwilowy zastój. Niemniej życzę mnóstwa ciekawych wątków - które znajdą się na pewno - i dobrej zabawy!]

    Lolanthe

    OdpowiedzUsuń
  4. [Przybywam po czasie, bo po czasie, ale ważne, że w ogóle.
    Przede wszystkim, uwielbiam Twoje postacie, ale to już chyba wiesz. Inga jest taka kochana, tulaśna i cudna... aż mi żal, że moje postacie to takie dupki, bo tylko wyrwałyby jej te anielskie skrzydła, gdyby faktycznie istniały... eh.
    Baw się tu dobrze i z tą kruszynką, bo jest cudowna ♥
    Masy wątków, chęci i dłuugiego stażu! Nie mam pojęcia, czy dałoby się ich jakoś połączyć... ale pisz, pisz, pisz!]

    Cassian Quatermaine

    OdpowiedzUsuń
  5. [Hej, strasznie mi głupio, że dopiero teraz trafiłam do Ingi.
    Jejku, jaka ona cudowna <3 Taka lepsza wersja Fridy. Kocham c:
    No i mega mnie urzekłaś swoim stylem idealnie oddaje twoją panienkę. Takie to eteryczne, ah!
    No i powiedz mi czy ona na prawdę ma liska? <3
    Chodźmy na wątek!]

    Frida

    OdpowiedzUsuń
  6. Elliot zawsze uważał się za całkiem dobrego w ukrywaniu wszystkiego, co szło w jego życiu nie tak. Nowe siniaki w zbyt widocznych miejscach oznaczały długie rękawy noszone nawet latem, złamana kość zawsze byłą winą nierównych schodów, nieodrobione zadania domowe kończył na przerwach, nie potrafiąc przyznać, czemu nie miał na nie czasu w domu, a gdy nauczyciel wf-u pytał o jego nieobecności, był obłożnie chory. To wszystko w pewnym sensie działało, być może dlatego, że miał doświadczenie w wymyślaniu wymówek, albo dlatego, że ludziom po prostu łatwiej było w nie uwierzyć niż dociekać potencjalnie niewygodnej prawdy.
    Oczywiście co jakiś czas znajdował się ktoś, kto chciał w ten czy inny sposób pomóc, ale ich również Ellie starał się powoli pozbywać. Miał znajomych, ale bardzo niewielu przyjaciół, głównie dlatego, że trudno było mu nawiązywać nowe znajomości. Musiał znać kogoś bardzo dobrze i bardzo długo, aby poczuć się komfortowo w ich towarzystwie. Miał tak przy Indze, zawsze ją lubił, zawsze ją rozumiał, i to w sposób, jaki wydawał mu się dużo głębszy niż ich często dość zwyczajne rozmowy. Miał wrażenie, że ona wie, że czyta pomiędzy wierszami i że mimo wszystko nie naciska.
    Podobało mu się to i właśnie dzięki temu był w stanie trochę się otworzyć, powiedzieć jej trochę więcej, pozwolić sobie na zachowywanie się trochę bardziej prawdziwie. Nie spodziewał się jedynie, że w momencie, w którym jego ojciec stwierdzi, że codzienne picie przez cały tydzień jest dobrym pomysłem, Inga będzie chciała przebywać z nim szczególnie dużo. Nie chciał i nie potrafił odmówić jej większości tych spotkań, zawsze był gotowy zobaczyć się z nią w bibliotece lub jakiejś przytulnej kawiarni… tyle, że czasem po prostu nie był w stanie dotrzeć na umówione miejsce. Z różnych powodów.
    Oczywiście za każdym razem po fakcie miał poważną wymówkę, zawsze był chory, zajęty, musiał pomagać rodzicom. Tym razem również tak było, znowu musiał zostać w domu i to prawda, w pewnym sensie pomagał rodzicom. O ile robienie kanapek dla rozwalonego na kanapie ojca i modlenie się, żeby ten facet poszedł wreszcie spać i nie obudził go nad ranem zachrypniętymi krzykami o tym, jak jest nieudacznikiem można było nazwać pomocą.
    Trochę się martwił, że znowu to wgląda źle, jakby jego przyjaciółka go nie obchodziła, ale nie potrafił zebrać się na to, aby powiedzieć prawdę, a ona nie pytała, tylko czasem spoglądała na niego w zastanowieniu, jakby dając mu coś ważnego do zrozumienia.
    Elliot podniósł już nawet komórkę, gdy wreszcie udało mu się na chwilę usiąść w swoim pokoju, aby napisać do Ingi smsa. Przepraszam, przepraszam, znowu coś mi wypadło. Ale wynagrodzę ci to! Kawa jutro? brzmiała wiadomość, którą Ellie nieudolnie wystukiwał na ekranie jedną ręką, drugą rozmasowując sobie obolały bok. Tak było po prostu łatwiej. Czasem tak udolnie wmawiał sobie, że wszystko jest w porządku, że powoli zaczynał w to wierzyć i czym mniej jego znajomi wiedzieli o jego życiu, tym łatwiej było mu żyć w tym wygodnym kłamstwie.

    Elliot

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cześć, bardzo ładna karta wizualnie i pod względem treści również. Z ogromną przyjemnością zaproszę Cię do wątku o ile oczywiście będziesz miała ochotę. Nie mam jednak na ten moment żadnego konkretnego pomysłu, ale może mała burza mózgów nas natchnie? ;)]

    tim von der heyden

    OdpowiedzUsuń