29 czerwca 2017

feel safe at night and sleep with a cop


29 lat - funkcjonariusz policji - wydział kryminalny - rozwodnik
Taylor Reeves



A true police officer fights not because he hates what's in front of him but because he loves who stand behind him. That's what he loves. That's what he is.

Zdarza się, że z powodu natłoku pracy musi spędzić noc z twarzą przyklejoną do pościeranego biurka i dopiero około szóstej rano budzi go sztuczny zapach kawy z automatu, którą zostawiła dla niego koleżanka. Odświeża się tylko szybkim chluśnięciem chłodnej wody z kranu w łazience obok i zaraz wypija jednym haustem palący przełyk napój, jednocześnie kartkując nowe dokumenty dotyczące tej kradzieży u jubilera w centrum miasta. Nawet nie ma czasu zastanowić się czemu Ade zerka na niego co chwila z lekkim uśmiechem, bo w innym przypadku wiedziałby, że na policzku odcisnęła mu się podkładka pod myszkę. Właściwie to nawet gdyby wiedział, nie przejąłby się tym ani trochę. Przechodząc do głównego biura czasem przegląda się tak przelotnie w lustrze i zastanawia się, czy to już czas się ogolić, czy może trzeba rozważyć zapuszczenie brody na stałe. To byłoby mniej kłopotliwe. Zaczyna rozmowę z komendantem i kilkoma innymi współpracownikami, kiedy ktoś dzwoni do centrali i zgłasza pobicie. Już dwunaste w ciągu tego tygodnia. Co to się tak nagle nasiliło? Nawet nie wydaje się zaskoczony, kiedy proszą go o interwencję, bo wszyscy są zajęci formalnymi sprawami i nikomu nie śpieszy się do wyjścia. A później stoi prawie piętnaście minut w korku, nerwowo stukając palcami o szybę. W tym czasie rozmawia z koleżanką z patrolu o nowym serialu w telewizji, którego i tak nie ma czasu obejrzeć i w myślach dopisuje go do wymyślonej listy "do obejrzenia na emeryturze". O ile w ogóle kiedykolwiek pójdzie na emeryturę. Po kilku interwencjach w końcu zajeżdżają na przerwę do Dunkin' Donuts i tam kupuje całą paletę najróżniejszych pączków z dziurą w środku. Przynajmniej trzy czekoladowe, bo kocha czekoladę. Zjada cztery i pół ostatniego od Ade, bo ona jest przecież na diecie półtorapączkowej i nie może zjeść więcej. Wydaje mu się śmieszne, że to jego pierwsze śniadanie, a nawet nie czuł się głodny przez cały poranek. Chciał przysnąć przez ostatnie dwadzieścia minut ich wolnego czasu, ale znowu dzwoni do niego żona. Była żona. Właściwie to nie wie, jak ją nazywać, więc niech już będzie Liddie. Krzyczy na niego, powtarza, że będzie musiał spłacać ją do końca życia i że go zniszczy, a ich mieszkanie i tak będzie jej, więc może już pakować się w te brzydkie walizki od jej babci. Rozłącza połączenie w trakcie jej paplaniny i ciska telefonem na tylne siedzenie, ale nie dlatego, że nie ma chęci się jej odgryźć - jakieś dzieciaki tuż przed maską ich policyjnego samochodu postanowiły zniszczyć ścianę jakimiś obrzydliwie kolorowymi farbami. Za tę sztukę wlepia im mandat i zostaje obrzucony wyzwiskami. Nie ma nawet siły odpowiedzieć, że różowy to nawet nie kolor. Po godzinie w końcu wraca do biura i spisuje wszystkie zdarzenia z całego dnia. Chyba mówią na to raport. Odpisuje na wiadomości żony, byłej zony, to znaczy Liddie, z którą jest w trakcie głośnego rozwodu po zaledwie czterech latach małżeństwa... a ona i tak na koniec wysyła mu smsa, że go kocha i żeby jej nie zostawiał. Nie ma co się dziwić, że nie chce wracać do domu, bo ona znowu będzie siedziała z nogą na nogę na krześle przy blacie w tej krótkiej, ołówkowej spódnicy, która tak dobrze podkreśla jej pośladki. I znowu spojrzy na niego tym smutnym spojrzeniem i zanosząc się płaczem poprosi, by się nie rozstawali. Znudzony tym wszystkim wypija już dziesiątą kawę tego dnia i idzie się przebrać, bo to już jedenasta. Ze zmęczonym uśmiechem zgadza się na wyjście do baru, ale i tak zasypia w trakcie jazdy na tylnym siedzeniu, wdychając drażniący zapach jaśminu. Już mięta zmieszana z sosną byłaby przyjemniejsza. Jak zawsze ma koszmary, które męczą go odkąd pracuje w policji. Wszystkie interwencje - pożary, pobicia, morderstwa, kradzieże, akcje terrorystyczne, próby samobójcze. Później widzi Liddie ze łzami spływającymi po policzkach, kiedy pochyla się nad nim z samego rana. Bez makijażu, z rozchwianymi włosami i mocno czerwoną twarzą. A potem znika i wszystko przelatuje mu przed oczami i odbiera spokojny, senny oddech.
Ale tak naprawdę to lubi swoją pracę. I nigdy by jej nie zamienił na żadną inną.


WiecejRelacjeAlbum


Cześć. Witamy się z zapracowanym policjantem, który naprawdę lubi swoją pracę i oddaje jej całego siebie! Jesteśmy na każde wasze 997, więc czujcie się choć odrobinę bardziej bezpieczni. To bardzo sympatyczny facet, tylko zgrywa takiego twardziela, bo tak wypada. Mówimy ogromniaste "tak" na każdy wątek i powiązanie, mieszczące się w granicach konceptu postaci - warunek taki, że lubimy, kiedy coś się dzieje. Dla ciekawych, twarzy użyczył Chris Wood. Wiem, że trochę zaniedbałam swoje postacie na blogu, dlatego gdyby ktoś miał chęć na nowy wątek albo kontynuację jakiegoś obecnego z którymś z moich dwóch panów, to śmiało! :)

11 komentarzy:

  1. [Witaj, zapracowany policjancie <3 Możesz nam wątek zacząć xD]

    Hyacinth

    OdpowiedzUsuń
  2. (Miałam nie brać więcej wątków, ale damn. Jakaś historia z policjantem musi być, tak żeby moja pani nie czuła się nadto bezkarnie.)

    Huesos Jimenez

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dzień dobry!
    Oh, Jackie bardzo chętnie miałaby takiego policjanta w pobliżu *,* Może czułaby się przy nim trochę bezpieczniej. Także zapraszam serdecznie do siebie! :)]

    JACQUELINE

    OdpowiedzUsuń
  4. [Hej!
    Te początki całkowicie mnie kupiły, chociaż osobiście również jestem na diecie półtora pączkowej. Nieco mi go szkoda ze względu na tę żonę, ale nie wygląda na takiego, który miałby sobie nie poradzić :D.
    Chętnie napisałabym wątek, ale nie widzę żadnego powiązania i punktu zaczepienia między nimi (chyba że chciałby wypisać jej mandat za niesprawny rower, ale to mogłoby się szybko urwać). Więc może coś z Twoją drugą postacią? (przyznaję - nie mam pojęcia kto to).
    Ale mimo wszystko, życzę udanej zabawy! :)]
    Jessie Merrick

    OdpowiedzUsuń
  5. [Przyznam, ze te gify Shelley też mnie kupiły. Są genialne! :D
    I może napiszesz do mnie na maila? Będzie nam tam łatwiej wszystko uzgodnić i się dogadać :).
    czarny.jezdziec69@gmail.com]
    Jessie

    OdpowiedzUsuń
  6. [E tam, dobry pomysł! Mogło to być z pół roku temu, gdy jej rodzice się już trochę zdenerwowali i postanowili, że ma wrócić do domu. Oczywiście sama wrócić nie miała zamiaru, więc wysłali jakichś dwóch facetów ze swojej ochrony, aby siłą ją sprowadzili. Mogli się za to zabrać wieczorem, gdy Jackie wracała do domu i już prawie ją mieli, gdy jej krzyki mogły ściągnąć właśnie Taylora, który być w pobliżu. Po tym mogła dostać jego służbowy lub prywatny numer i czasami może do niego dzwonić, gdy nie czuje się bezpieczna i ma wrażenie, że ktoś ją śledzi :)]

    JACQUELINE

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Jak dobrze mieć takiego wzorowego policjanta na blogu! :) Taylor kradnie serce swoim zaangażowaniem i taką... opiekuńczością. Kochany człowiek. ;)
    Ja ze swojej strony nic nie wymyśliłam, ale zapraszam do Rosalyn. Może burza mózgów coś da! ]

    rosalyn

    OdpowiedzUsuń
  8. [Cieszę się, że w końcu udało Ci się go stworzyć! :D
    Pan policjant wyszedł Ci świetnie, to muszę przyznać. Bardzo kochana postać, której współczuję żony i mam nadzieję, że prędko dojdzie do tego rozwodu. No i rzecz jasna, że podołasz z trzema postaciami!
    Miłej zabawy! <3]

    Cassian Quatermaine

    OdpowiedzUsuń
  9. [Oj, chyba Daniel będzie się z nim dobrze znał, bo najprawdopodobniej te zgłoszone pobicia to jego wina. Witaj, wpadnij do Dana jak będziesz chciała to wykorzystać, a od siebie życzę udanych wątków i powodzenia z panem policjantem!]

    Priscilla // Charlie // Daniel

    OdpowiedzUsuń
  10. [W sumie też o tym myślałam :D I jasne, postaram się niedługo zacząć!]

    JACQUELINE

    OdpowiedzUsuń
  11. [Ja również przepraszam za zwłokę ;)]
    Im bardziej starał się wtapiać w otoczenie tym bardziej mu się to nie udawało. W ostatnim miejscu pracy już się do tego przwyczaił. Nie o tyle to było jednak spowodowane jego czynami ile tym, że po prostu podobał się uczennicom. A one mają bardzo bogatą wyobraźnię i tworzą przeróżniaste teorie. Nie zawsze jednak to było mu na rękę, gdyż ze względu na inne rzezy, którymi się trudnił, nie lubił wzbudzać niepotrzebnej uwagi ze strony otoczenia, a już w szczególności ze strony policji. Owszem, popełnił błąd, który kosztował go przymusowym opuszczeniem poprzedniego miejsca pracy. Tamtym razem obyło się bez interwencji policji, gdyż uczennica była pełnoletnia. Nie zamierzał jednak ponownie popełniać tych samych błędów. Jego badania były zbyt ważne, poświęcił już zbyt dużo by teraz to zaprzepaścić.
    Przybył do Stanów Zjednoczonych z myślą, że zacznie od nowa, nikt nie będzie go znać, będzie mu łatwiej zacząć. Niestety przesżłość dopadła go również i tutaj. Uczennice szeptały na korytarzach, gdy myślały, że nie słyszy, podsyłały mu różne wiadomości, a czasami nawet zadawały różne pytania wprost. Starał się być wyrozumiały, ale ponownie, zwracał na siebie zbyt dużą uwagę.
    Był na bierząco z najnowszymi wiadomościami. Słyszał o zaginięciach paru młodych dziewczyn. Dwie z nich nawet uczył. Nie spodziewał się jednak, że może znaleźć się w centrum uwagi policji. Jednakże, gdy teraz nad tym myślał, mógł być dość podejrzany. Jak na złość, rozmawiał właśnie z jedną ze swoich uczennic na tematy zupełnie bezpieczne. Chciała poprawić ubiegły test, jednakże jej mowa ciała mogła dawać inne sygnały. Widząc już z daleka kroczącego w jego kierunku funkjonariusza policji, grzecznie ją spławił. Coś mu podpowiadało, że policjant ma sprawę właśnie do niego. Mimo lekkiej paniki, starał się utrzymywać nieprzenikniony wyraz twarzy. Nie miał zamiaru podawać mu dłoni, jednak nie chciał też mu się narażać od samego początku. Potrząsnął więc dłoń i uśmiechnął się lekko.
    -Tak, jak długo trwa przerwa. Potem muszę wracać do pracy.- odpowiedział, wypalając papierosa już do końca.- W czym mogę pomóc? Czyżbym źle zaparkował auto?
    Mimo iż Dorian domyślał się co sprowadza tutaj policjanta, postanowił sięz nim trochę podroczyć i grać na zwłokę.
    Mr B.

    OdpowiedzUsuń