28 czerwca 1970

***








Willie Millers
TRZECIA KLASA — 25 SIERPNIA 1998 — DZIEWIĘTNAŚCIE LAT — NAJSTARSZY Z DWÓJKI RODZEŃSTWA — ROZSZERZONA BIOLOGIA, CHEMIA I INFORMATYKA — KOŁO TEATRALNE, TWÓRCZE PISANIE ORAZ RADIOWĘZEŁ — MIESZKANIE Z RODZICAMI W CENTRUM MIASTA — MAŁY TATUAŻ NAD LEWYM UCHEM — ANTYTALENT SPORTOWY — NAIWNY OPTYMISTA — AZJATYCKIE KORZENIE — PRZECIĘTNIAK Z NUDNYM ŻYCIEM I BRAKIEM PLANÓW NA PRZYSZŁOŚĆ — FREDDIE
Poza brakiem jakichkolwiek planów na przyszłość nie ma również pieniędzy, wolnego czasu, odrobiny szczęścia i paru innych rzeczy, bez których jak do tej pory udało mu się przeżyć. Notorycznie spóźnia się na pierwsze zajęcia i dla zasady zasypia na tych ostatnich. Do szkoły przyjeżdża starym rowerem, w którym przynajmniej raz w tygodniu psują się hamulce. Wciąż nie może też wyjść ze dziwienia, iż jeszcze nie rozbił się z tego powodu na najbliższym drzewie, chociaż twierdzi że to tylko kwestia czasu. Zamiast kawy na nogi stawia go zielona herbata, za to nawet najgłośniejszy budzik nie daje rady zmusić go do wstania z łóżka. Kompletnie nie rozumie dlaczego w ramach rozszerzenia wybrał akurat chemię, która od tamtej pory śni mu się po nocach i nie przestaje straszyć. Całkiem nieźle odnajduje się natomiast w roli członka koła teatralnego i klubu dla młodocianych twórczych pisarzy, gdzie może pozwolić swojej wyobraźni udowodnić na co ją stać. Ma denerwującego myszoskoczka i wiecznie pogryzione za jego sprawą palce. Nadopiekuńczą matkę i ojca Koreańczyka, chociaż osobiście nie wie nic o kraju kojarzącym mu się głównie z ryżem. Ma też dwójkę rodzeństwa, lecz ich nawet nie próbuje zrozumieć. Lubi seriale, portale społecznościowe, mleczną czekoladę oraz innych chłopców. Boi się burzy, głośnych ludzi i słabego połączenia z Internetem, ale poza tym twierdzi, że wszystko z nim w porządku. Jest to jednak tylko jego własne zdanie, znacznie różniące się od opinii innych na ten właśnie temat.

Witamy!
Lubię wątki, w których dużo się dzieje, nudne pomysły i pisanie o niczym zdecydowanie na nie.
Najedźcie na górny fragment zdjęcia.

14 komentarzy:

  1. [Hej! :)
    Po pierwsze - bardzo ładna i czytelna forma karty. Podoba mi się jej estetyczny wygląd, bo ma w sobie to coś.
    Samego Williego (+za świetne imię!:) polubiłam od pierwszego zdania. Wydaje się być takim fajnym nastolatkiem.
    A po trzecie ma urocze zwierzątko, sama chciałabym takie mieć, ale póki co to niemożliwe :<
    Na koniec życzę udanej zabawy i wielu wątków. I zapraszam również do siebie. Wydwje mi się, że mogliby się dogadać i nie nudzić :)]
    Jessie Merrick

    OdpowiedzUsuń
  2. (Cześć! Wydaje mi się, że wątku nie uda nam się sklecić, bo totalnie nie wiem jakby tu zestawić nasze postacie, nawet jeśli przychodzisz po akcję i wybuchy, a Huesos jest do tego idealna. W razie czego zapraszam, może Ty po przeczytaniu mojej karty wpadniesz na coś fajnego.)

    Huesos Jimenez

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć! Lubię takie ładne i estetyczne karty :) Lubię też normalne i zarazem przyjemne postacie jak Willie, więc chętnie porwę ciebie i jego na jakiś wątek :D]

    JACQUELINE

    OdpowiedzUsuń
  4. [Nie wiem jak Willie się na to zapatruje, ale może wybraliby się do jakiegoś klubu dla młodzieży? Mogliby się zakumplować podczas rozszerzonej biologii i od czasu do czasu spotykaliby się poza szkołą, a teraz postanowiliby wpaść właśnie do klubu, aby zobaczyć jak to tam wygląda, bo Jackie zapewne w takim miejscu jeszcze nie była, to nie typ imprezowej dziewczyny, ale chętnie próbuje nowych rzeczy :)]

    JACQUELINE

    OdpowiedzUsuń
  5. [Właściwie i tak, i nie.
    Willie ma na pewno ciekawą i nie aż tak spotykaną w Chicago urodę, więc na pewno wpadłby w artystyczne oko mojej Jessie. W sumie możemy od tego wyjść i na tym zbudować całą relację. Jessie za nim łaziła i starała się go narysować. Jednak nie mogłaby znaleźć dla siebie idealnej perspektywy, więc w końcu wzięłaby sprawy w swoje ręce i powiedziała mu wprost czego od niego chce. Żeby reszta wyszło, to musiałby się zgodzić.
    Ona by go rysowała i mogliby sobie porozmawiać. Złapaliby całkiem dobry kontakt, a potem zaczęliby się razem wychodzić - a to lody, a to kawa, a to wypad do Maka albo KFC. W końcu wpadliby na genialny pomysł - razem stworzą... komiks! Jessie potrafi rysować, Willie mógłby pomóc jej z dialogami, do których nie ma cierpliwości. I tak by sobie mogli tworzyć ten komiks, a przy tym się kłócić, sprzeczać, marudzić i obustronnie twierdzić, że to wszystko Twoja wina! :)]
    Jessie

    OdpowiedzUsuń
  6. (Ja dopiero naprawiam karty, więc nie powinno mnie tu w ogóle być, ale czy dobrze widzę Chanyeola??? Jako życiowe weaboo muszę zapytać oki, to ważne dla mojego smutnego serca, przysięgam.
    Z racji poszukiwania akurat wielu dram dla każdego z moich trzech dzieci, ale także pisania tego o późnej godzinie, jednocześnie chcę z czymś się zgłosić, tyle że chwilowo nie mam z czym sigh
    Nawet piszę poprawnie, z interpunkcją itakdalej, zazwyczaj tego nie robię, 22:34 mi nie służy chyba
    Postaram się nad czymś pomyśleć jeśli będzie chęć, a w miarę możliwości zapraszam na GG, mam je chyba pod kaażdą kartą, tak mi się wydaje przynajmniej, bo komentarze mnie przerażają i potem łapią mnie za słówka takie nieprzyjemne osóbki jak ROAN WATSON i tak.)

    Benedict — Baelish — Beau

    OdpowiedzUsuń
  7. [Hej :)Jako, że jestem osobą, która zakryła Twoją kartę przyszłam się przywitać i spytać czy jest chęć na wątek? Masz bardzo sympatyczną i pozytywną postać. Karta też taka schludna zwięzła. Ja to zawsze mam z tym problem ;) Punktem zaczepienia jest to, że Willie chodzi na twórcze pisanie, które prowadzi Dorian. Przychodzi Ci coś może do głowy konkretniejszego czy myślimy razem? :)]
    Dorian B.

    OdpowiedzUsuń
  8. [Jeśli trudno coś o nim wyczytać to chyba mój eksperyment się udał bo karta miała być oparta właśnie na plotkach, a samą postać będzie można poznać poprzez wątki. Trochę tak jak w realnym życiu :D Mam właściwie taki pomysł na relację, ale nie wiem czy Ci to będzie odpowiadać. Tak sobie pomyślałam, że może skoro Willie woli chłopców i skoro uczęszcza on na zajęcia z kreatywnego pisania to może Pan B. byłby takim jego ukrytym crushem? W końcu jednak Willie chciałby to jakoś okazać, ale Dorian nie odwzajemniłby uczucia. I teraz nie wiem, czy Willie kryje się ze swoją orientacją czy nie? Bo jeśli tak, to Dorian nie odrzuci go tak całkowicie a będzie pomagał mu "wyjść z szafy"? Pasowałoby Ci coś takiego czy raczej nie za bardzo? :)]
    Mr. B

    OdpowiedzUsuń
  9. [ To "śpiące" zdjęcie jest naprawdę przekochane... Jak sam Willy. ;) Ma w sobie coś wyjątkowo urokliwego.
    Życzę miłej zabawy i całej masy ciekawych wątków! ]

    rosalyn

    OdpowiedzUsuń
  10. [Ten pomysł jest tak bardzo w stylu Jessie, że aż zacznę :D. Mam nadzieję, że długość Ci odpowiada.]

    Ten dzień nie zapowiadał się jakoś szczególnie dobrze. Leniwie zwlekła się z łóżka, ogarnęła się i poszła do szkoły. Na pierwszej przerwie, tak jak zawsze, zjadła drugie – pierwsze śniadanie. Potem kolejna lekcja i kolejna przerwa. I oczywiście kolejny posiłek. W końcu to jedzenie najważniejszy posiłek w ciągu dnia! Czasami sama się dziwiła, gdzie to wszystko potrafi zmieścić.
    Godziny wciąż jej się dłużyły. Miała wrażenie, że czas niemal stoi w miejscu.
    — Jeszcze tylko kilka dni, Jessie. Jeszcze tylko kilka dni… — mruczała sama do siebie, kiedy szła przez szkolny korytarz. Stanęła przed swoją szafką, wpisała odpowiedni kod i wrzuciła do niej wszystkie niepotrzebne książki i rzeczy. Szkolna szafka już nie raz i nie dwa ratowała jej życie. Jessie miała ogromną tendencję do brania rzeczy, które wcale nie są jej potrzebne. Często dotyczyło to również książek. I pomyśleć, że ktoś, kto nosi tyle książek, ma takie niezbyt dobre oceny…
    Jessie nigdy nie miała cierpliwości do nauki. Szybko się rozpraszała i szybko wypadała z ustalonego rytmu. Nie potrafiła usiąść i wszystkiego naraz się nauczyć. Kiedy już otwierała książkę, to nagle okazywało się, że ma sto tysięcy innych spraw do robienia. A to musiała ogarnąć na biurku, a to nakarmić Vinea, a to zrobić obiad dla Maxa, bo znów wróci głody. A głodny Merrick, to zły Merrick!
    I kiedy tak myślała o jedzeniu i braku motywacji do nauki, ktoś śmignął jej przed oczami. Odwróciła się i wbiła uważnie spojrzenie w chłopaka. Z całą pewnością wyróżniał się swoją urodą, wśród tych wszystkich nudnych i takich samych typów. Przez chwilę się w niego wpatrywała. Stała i patrzyła, a z jej głowy naraz wywietrzały wszystkie durnowate myśli.
    Pośpiesznie wyciągnęła z szafki swój szkicownik oraz piórnik z głową lwa, w którym miała schowany zestaw cienkopisów i ołówków. Zamknęła szafkę i zaczęła obserwację.
    Początkowo jedynie za nim chodziła, chcąc wyłapać, jak najwięcej szczegółów. Jednak w końcu stwierdziła, że to odpowiedni czas, aby wkroczyć na wyższy poziom. Zaczęła go szkicować. Najpierw jedynie zarys. I kiedy chciała przystąpić do pogrubiania konturów, to on zaczął jej się ruszać. Westchnęła ciężko. To było najgorsze w tym wszystkim. Jej ofiary często nie były nawet świadome tego, że są rysowane. Ruszały się i zachowywały, jak gdyby nigdy nic. Niby to było dobre, bo dzięki temu Jessie poznawała je od innej, tej bardziej rzeczywistej i naturalnej strony. Ale z drugiej… jak miała uwiecznić kogoś, kto jej się ciągle ruszał?!
    — Ej! — Krzyknęła w stronę chłopaka. Nie siedziała od niego, jakoś szczególnie daleko. Tak by dobrze go widzieć, ale aby on miał widok nieco utrudniony. Uśmiechnęła się w dość zabawny sposób w jego kierunku. — No, no. Do ciebie mówię — powiedziała, kiwając lekko głową. Zgarnęła swoje rzeczy i podeszła bliżej. — Możesz się chwilę nie ruszać i cierpliwie poczekać? Muszę coś skończyć. Siedź i nic nie rób, okej? Kupię ci za to czekoladę.
    Jessie

    OdpowiedzUsuń
  11. [Z małym poślizgiem, ale serdecznie witam Williego wśród nas! Przyznam, że strasznie kochana z niego kruszynka i chętnie bym go przytuliła (w przeciwieństwie do swojej postaci). Zdjęcie ze śpioszkiem jest niezwykle urokliwe jak całokształt karty, która przedstawia tego pana jako niezwykle kochaną osóbkę, naprawdę. Aż chce się go wytulić, zrobić zieloną herbatę i zagadać! :D
    Cóż, mam nadzieję, że zostaniecie z nami długo i będziecie się cudownie bawić! <3]

    Cassian Quatermaine

    OdpowiedzUsuń
  12. [Dobrze, nie będę już tak pisać :p A jak miałaby ta pomoc wyglądać? Dorian nie jest typowym nauczycielem, więc tak sobie myślę, że może będzie go zachęcał by kogoś poznał na jakimś portalu randkowym, może nawet sam by mu taki profil założył bo czułby się źle z tym, że uczeń żywi do niego jakieś uczucia. Nie wiem, tak sobie pomyślałam, że mogłoby to prowadzić do zabawnych sytuacji. Co o tym myślisz? :)]
    Dorian B

    OdpowiedzUsuń
  13. [Cześć! Bardzo dziękuję za powitanie i miłe słowo, to zawsze daje porządnego kopa do pisania. Komplementujesz, a tutaj też widzę bardzo przyjemną kartę - zarówno wizualnie (szalenie podoba mi się zagospodarowanie nieba na zdjęciu polem z informacjami), jak i pod względem treści. Czytało się... Miękko, nie wiem, jak mógłbym określić to inaczej i mam nadzieję, że czujesz, co miałem na myśli ;>
    Zastanawiam się, czy moglibyśmy wykorzystać w naszym wątku rowery i zepsute hamulce. Bo mógłby zdarzyć się naszym panom mały wypadek, gdzie jeden wpadłby w drugiego z rozpędu i nie dość, że sami dosyć mocno by się poobijali, to jeszcze rowery nie nadawałyby się do dalszej jazdy. Mogłoby to mieć miejsce kawałek za miastem albo na jego obrzeżach, skąd musieliby jakoś przedostać się do centrum, razem z siniakami i kołami wygiętymi w literę L. Taki luźny pomysł, możemy kombinować w inną stronę ;>]

    Tommy

    OdpowiedzUsuń
  14. [Hej, hej! Wpadam z opóźnionym powitaniem i chociaż nie mam żadnego pomysłu, to po prostu muszę Cię pochwalić za ogólny wygląd karty. Jest tak schludna, przejrzysta i najzwyczajniej w świecie świetnie przemyślana. Życzę powodzenia i wielu ciekawych wątków, których szukasz! :) ]

    Priscilla // Charlie // Daniel

    OdpowiedzUsuń