18 kwietnia 1970

Znów w odbiciu widzę całkiem obcą twarz


Zephir Quatermaine
31 XII 1999II klasa ✗ rozszerzona chemia i biologia ✗ członkini koła teatralnego i twórczego pisania ✗ środeczek piątki rodzeństwa Quatermaine'ów ✗ ateistka i obrońca praw zwierząt ✗ metr czterdzieści siedem wzrostu ✗ miłośniczka książek, wybujała wyobraźnia, outsiderka ✗ głęboka zieleń oczu, jasne włosy, wzrok wbity w ziemię despotyczny braciszek kocha!

W ostatni dzień grudnia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego dziewiątego roku Władimir Putin przejął obowiązki Prezydenta Federacji Rosyjskiej. Ostatniego grudnia Panama przejęła zarząd nad Kanałem Panamskim; pięcioro islamskich porywaczy uwolniło stu pięćdziesięciu pięciu zakładników z uprowadzonego tydzień wcześniej samolotu, gdy indyjskie władze wypuściły z więzienia troje kleryków; amerykańska telewizja NBC wyemitowała ostatni odcinek opery mydlanej Sunset Beach. W ten zimny, ostatni grudniowy wieczór – był to piątek – twoja przyszła koleżanka Melinda zaczęła właśnie stawiać pierwsze kroki, z Ashmolean Museum w Oksfordzie skradziono obraz wyceniany na 4,8 miliona dolarów, a ty – ty wybrałaś sobie ten dziwny dzień, by przyjść na świat.

Co roku czterdzieści tysięcy ludzi robi sobie krzywdę korzystając z toalety. Jednym ołówkiem można narysować linię długości pięćdziesięciu sześciu kilometrów. Mniej więcej połowa wypadków lotniczych ma miejsce przy lądowaniu. Statystyczna kobieta zużywa około trzy kilogramy szminki w ciągu swojego życia. Żeby ugotować milion ton makaronu potrzeba sto sześćdziesiąt pięć tysięcy basenów wody.

Chciałabyś im wykrzyczeć, że życie to nie statystyki, ale jakoś brakuje ci odwagi, by przemawiać. Chciałabyś zapytać, dlaczego nie opisują tego, co jest naprawdę ważne – milczą o cierpieniu rodzin tych wszystkich samobójców, rok w rok przybywających w dokumentacji; milczą o tym, jak ciężko jest pozbierać się po dojmującej tragedii. Chciałabyś, choć jesteś zbyt nieśmiała, wrzasnąć, całą mocą swych młodych płuc, że z hipokryzją na ramieniu daleko nie zajdą. I chciałabyś, żeby to była prawda.
Ale tego, co czujemy najmocniej – jak serce przyspiesza wraz z narastającym bólem, jak zadziwiająco łatwo stać się zaledwie cieniem człowieka – tego nigdy nie ubieramy w słowa.

7 komentarzy:

  1. [Witam kolejną część rodziny Quatremaine! I współczuje panience brata przy okazji xD
    Cześć, baw się dobrze! Zapraszam też do siebie w razie chęci :)]

    Annike, Genesis, Amara, Danny

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ty wiesz, co ja myślę o siostrze <33
    Kocham. Tekst tej karty jest tak cudowny, że aż Cass nie potrafi się odezwać (a to zjawisko rzadkie!) To zdjęcie, imię. No jak tu nie kochać <3 <3 <3 Boże, kocham Cię za nią i ją za Ciebie <3 <3]

    Braciszek zakochany w swojej małej siostrzyczce, która jest idealna, więc będzie potrzebował więcej szpiegów

    OdpowiedzUsuń
  3. [Jejku ona jest taka... Inna niż wszyscy. Wyjątkowa. Już ja uwielbiam. Hej, czesc. Baw się z nią dobrze i oczywiście chodz do starszej siostry po wątek. C:]

    Khloè, Dylan & Xander

    OdpowiedzUsuń
  4. [Wreszcie wracam do życia powoli na blogu. Przepraszam za taką zwłokę z odpowiedzią. Może na początek zaczniemy jakoś na spokojnie? Dajmy na to całe rodzeństwo i rodzice gdzieś wyjdą, a one zostaną same. Ewentualnie niech będzie jakiś dłuższy weekend, może właśnie z okazji ostatnich świąt i Khloe z tego powodu miałaby gdzieś sesję w innym miejscu, a nie chciałaby jechać/lecieć sama to wzięłaby ze sobą młodszą siostrę?]

    Khloe

    OdpowiedzUsuń
  5. Cassian miał żelazne zasady, których nie naginał. Jedną z nich było bezwzględne nietolerowanie każdego osobnika płci męskiej, którego jego księżniczki przyprowadzały w progi jego domu.
    Z tego właśnie powodów tak bardzo popadał w toczące się, agresywne błędne koło. Jego nerwy puszczały na widok kolejnych małych chujków, których najchętniej wykastrowałby jednym cięciem. Miał ochotę spreparować ich zwłoki i podać w formie pasztetu czekającym na powrót dzieci rodzicom. Czasami zdarzało mu się jednak okazywać resztki trzeźwości i nie wybuchał przy ludziach, pozwalając, by ich okropny, tępy głos rozbrzmiewał w pokojach siostrzyczek.
    W normalnej sytuacji pewnie wziąłby faceta za fraki, pogroził pięścią i wyrzucił za drzwi. Dzisiaj miał jednak dobre dni i kotłowały się w nim drobniutkie pokłady altruizmu. Oczywiście spersonalizowanego do całokształtu jego despotycznego charakteru.
    Siedział więc na swoim łóżku, zajmując się typowym dla siebie brzdąkaniem na gitarze. Nie grał niczego konkretnego, a jedynie drażnił struny, chcąc się odstresować; na łóżku przed sobą otwartą miał książkę, ze szczegółowością opisującą działania na froncie podczas wojen koreańskich.
    Lubił historię. Stanowiła ciąg przyczynowo skutkowy; była logiczna i spójna. Wszystko miało motywy i następstwa. Uwielbiał dużo wiedzieć, co przekładało się na jego elokwencję. Może i był skurwysynem, ba, despotą i socjopatą, lecz... nie można było odmówić mu inteligencji i wiedzy. Był naprawdę wyedukowanym człowiekiem, choć z założenia kiblował w czwartej klasie drugi raz.
    Po strunie przeniosło się przeciągłe drżenie, gdy usłyszał trzaśnięcie drzwi do pokoju Khloe; potem ciężkie męskie kroki na schodach i wreszcie zamykane drzwi wyjściowe.
    Poszedł. Czas więc było przejść do akcji.
    Odrzucił gitarę na łóżko, nie kwapiąc się do zamknięcia książki. Rozprostował palce i powolnym krokiem opuścił pomieszczenie, opierając się o balustradę tuż na szczycie schodów.
    — Ładny chłopiec, ale nie dla Ciebie... nie będę tego tolerować — warknął, na odległość spoglądając w oczy siostry. Jego uśmiech był zjadliwy i protekcjonalny. — Jeśli jeszcze raz zobaczę tego dupka w domu, odetnę mu kutasa i wepchnę w gardło. I każę Ci patrzeć jak bulgocze, dusząc się własnym chujem — wysyczał, niby swobodnie zaciskając i rozprostowując pięść. Wyprostował się i wyważonymi krokami ruszył w dół schodów, zrównując się z kochaną Khloe.
    Był od niej znacznie wyższy i silniejszy. I miał psychiczną przewagę.
    — Jeszcze raz. Jeden raz — wychrypiał z naciskiem, łapiąc siostrę za podbródek, między kciuk a wskazujący. — A będzie źle. Bardzo, bardzo źle, siostrzyczko
    Dziewczyna wyrwała mu się, piorunując go spojrzeniem. Wiedział już, że walka rozgorzała, że znowu będą na siebie warczeć. Wiedział, że nie unikną konfrontacji, pożrą się, a on będzie wilkiem, on będzie alfą i on będzie zwycięzcą.
    Wszystko jednak musiała skomplikować pojawiająca się na horyzoncie Zephir, która jak zawsze miała zamiar go udobruchać.

    Cassian

    OdpowiedzUsuń
  6. [Już oficjalnie... SIOSTRO <333 Chciałam napisać na maila i tam ustalić jakiś wspólny wątek, ale - przysięgam - znikł mi, nie mam pojęcia jak! oO Nie odnalazłam go nigdzie niestety, więc jeśli możesz to napisz do mnie na maila czy gg, wszystko podane w dopisku pod kartą C: Zrobimy jakąś burzę mózgów czy coś!]

    Lola

    OdpowiedzUsuń
  7. [Załatwiamy wszystko na miejscu czy je wysyłamy w jakieś odległe, albo zbliżone Chicago miejsce? :>
    I nic nie szkodzi, ostatnio trochę mi się przysypia na blogach, więc na spokojnie. :D ]

    Khloé

    OdpowiedzUsuń