16 lutego 2017

Mu­zyka zaczy­na się tam, gdzie słowo jest bez­silne

priscilla griffin
III KLASA // INFORMATYKA // HISTORIA // FIZYKA // SZERMIERKA // BASISTKA // "CYRANECZKA"

Jest jak płatek śniegu, topniejący pod wpływem ciepła ludzkiej skóry, kiedy to powoli oraz majestatycznie opadał w swej pięknej niepowtarzalnej formie. Opadał tylko po to, by kilka chwil później zginąć w kropli zimnej wody. Taka właśnie wydaje się Priscilla: oszlifowana, wyrzeźbiona w swoich planach, przekonaniach, jak i własnym zdaniu. Jednak sekundy później w jej oczach majaczy się niepewność siebie oraz zawstydzenie, objawiające się w postaci dwóch lekkich rumieńców na alabastrowej skórze policzków.
Jest jak pierwszy rozwijający się kwiat wiosennego okresu, który to uparcie dąży do rozpostarcia delikatnych płatków we wszelkie strony. Tym samym ukazując swoje piękne oblicze światu, chociaż jego głównym celem jest złapanie kilku promyków ciepłego słońca, które opatuli je po zimowej porze. Taka właśnie wydaje się Priscilla, kiedy z wrodzoną upartością dąży do postawionych sobie ambitnych celów. Uparcie stuka w klawiaturę, uparcie uczy się dat, jak i wzorów oraz równie uparcie godzi szpadą swojego przeciwnika. Jednak będąc podobną do wiosennego kwiatka różni się od niego jedną, ale najważniejszą rzeczą: ona nie da się zdeptać pierwszemu lepszemu człowiekowi, by tym samym zniszczył jej marzenia.
Jest jak mgła podczas letniego poranka, gdy ta z wolna na wszystko opada, kojąc skórę od zbyt mocnych promieni słonecznych. Ogarnia miłym chłodem w tak ciepłe dni, przynosząc ulgę oraz delikatny uśmiech na twarzy. Taka właśnie wydaje się Priscilla, kiedy wszystkim wokół świat wali się na ich głowy ona najwyraźniej okazuje się być jedyną ich ostoją w życiu, której złapać się mogą. I jak ta mgła potrafi załagodzić większość sytuacji, konfliktów i starć międzyludzkich. Szkoda tylko, że ze swoimi radzi sobie już o wiele gorzej.
Jest jak jesienny wiatr, otulający w chłodniejsze dni, lekko rozwiewając włosy w danym kierunku. Ten powiew niekiedy potrafi przerodzić się w istny huragan, który jest w stanie przenosić większe przedmioty, łamać drzewa czy burzyć budynki niczym budowane w dzieciństwie domki z kart. Taka właśnie wydaje się Priscilla. Liryczna i subtelna w chwilach, kiedy ogarnia ją muzyka, wygrywana przez jej własne smukłe palce, które w rytmie szarpią czy uderzają długie struny. Gdzieś po cichu roznosi się delikatny dźwięczny głos, wstydliwie kryjący się przed co niepożądanymi uszami. To ona w namiętności tworzenia kilku melodii, własnych dźwięków i właściwie dobranych słów, których często jej braknie, więc gra. Jednak nastają momenty, gdy jej liryczność zamienia się w burzę emocji, targającą nią w istnej furii. Potrafi walczyć o siebie, o ludzi, kiedy nadchodzi taka potrzeba.



Taka właśnie wydaje się Priscilla, ale czy na pewno?




odautorsko
szukamy tak pięknych wątków, jak to tylko piękna natura być potrafi, co za tym idzie: łagodnych, burzliwych, niesamowitych, ale i niebezpiecznych związków międzyludzkich nam trzeba; wykorzystajcie ją, proszę;
tytuł to Claude Debussy
na wizerunku Josefine Frida Pettersen

tak tak, szukamy własnego Jaskra ;)

70 komentarzy:

  1. [Brawo, piękna karta, piękne zdjęcie, piękna pani <3]

    Harry Montgomery

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ta karta jest cudowna ♥♥]

    Arthyen

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cudnie, to wymyśl nam coś. Najlepiej to zacznij od razu!]

    Harry Montgomery

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć! Zgadzam się z poprzednikami! c: I ktoś tu mówił o wykorzystaniu? Jemima chętnie Priscillę wykorzysta, bo to wredna baba jest! :D]

    Jemima

    OdpowiedzUsuń
  5. [Mogłabym Ci słodzić godzinami pod tą kartą, naprawdę. Ale nie ma tak dobrze. Robimy coś tutaj również, czy dajemy sobie na wstrzymanie? ;>]

    Arthyen

    OdpowiedzUsuń
  6. [Dzień dobry. Mój żabi instynkt podpowiada mi, że możemy stworzyć dobry wątek. Jak się na to panienka zapatruje?]

    Skye Harvey

    OdpowiedzUsuń
  7. [To jej nie powstrzymuj tylko pisz mi gdzieś swoje pomysły ♥]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Co za ładna karta i pani na wizerunku!]
    Benjamin

    OdpowiedzUsuń
  9. [Niezbyt ciekawa przeszłość to ucieka póki jeszcze może.
    Tak? A kogo przypomina? :)]
    Benjamin

    OdpowiedzUsuń
  10. [Ja z kolei nie umiałbym napisać tak... poetycznej? (chyba to najlepsze określenie) karty, więc podziwiam. Jeśli chodzi o publikację, to nie ma sprawy.
    Myślę, że z biegiem lat przestało mu to przeszkadzać, po prostu przywykł do tego. Priscilla (czyżby nawiązanie do Wiedźmina?) jest basistką, gra gdzieś może?]

    OdpowiedzUsuń
  11. [Na taką wyrosła, co poradzić ;)]

    Jemima

    OdpowiedzUsuń
  12. [A jak długo jest w zespole? Pytam, bo świta mi w głowie pewien pomysł, ale muszę wiedzieć trochę więcej, żeby to miało ręce i nogi.
    Co do uniwersum Wieśka, to tak, ma ono swój klimat, który potrafi pochłonąć. Przy założeniu, że dotarłoby ono aż do Chicago (chociażby sama gra), Toby mógłby być jego zagorzałym fanem i w taki sposób kojarzyć imię Priscilli, ale to tylko taki dodatek do całej relacji. ;p]

    OdpowiedzUsuń
  13. [Raczej pozytyw albo neutralną relację, bo negatywy to jakoś mi nie idą.
    Co do zdjęcia to zostawię to, bo tamten pan miał za mało zdjęć do wyboru i wpasowania do karty. Ten obecny pan ma ich duuuuużo więcej :3]

    też wiesz kto

    OdpowiedzUsuń
  14. [Chodzi mi po głowie pomysł, że dzień przed jakimś ważnym koncertem Tearpotu Blake (basista właśnie) zachorował/złamał rękę/cokolwiek w tym stylu i szybko potrzebują zastępstwa. Robiliby jakieś przesłuchania u Johnny'ego, ale poziom byłby straszny, więc straciliby już nadzieję, że cokolwiek z tego wyjdzie. Aż tu nagle Toby idzie na jakieś przedstawienie w szkole, na którym grałby zespół i Priscilla, po czym wpada na genialny pomysł, że to ona mogłaby być ich ostatnią deską ratunku. Z drugiej jednak strony on też nie jest zbyt otwarty na ludzi, żeby ot tak do niej podejść i o to zapytać, więc mogłoby wyjść całkiem zabawnie. :v]

    OdpowiedzUsuń
  15. [Ojoj! Jaka piękna i poetycka karta. <3 Chyba zabrakło mi słów. Ale oczywiście, pozytywnie. Baw się tu dobrze. I wpadnij do pana od muzyki, jak będzie chęć.]

    Jimmy

    OdpowiedzUsuń
  16. [Cóż, zbyt szybko to ja się nie pojawiam...
    Karta cudna, ślicznie napisana. Tak poetycko i lekko, aż chce się więcej i więcej!
    No i imię! Wiedźmin? <3 Kocham podwójnie!
    Cóż. Masy wątków, powiązań i chęci!
    A w razie ochoty chętnie powątkujemy z Branem!]
    Brandon Stark & Lyanna Dahl

    OdpowiedzUsuń
  17. [Kai to może swoją siostrzyczkę tylko kochać. c:]

    Kaiden

    OdpowiedzUsuń
  18. [Yay. <3 W takim razie faktycznie, kochajmy się! <3
    I można faktycznie pójść tropem sparingu na zajęciach... Brandon trenuję szermierkę praktycznie od dzieciaka, bo od dziesiątego roku życia, więc umiejętności ma, i to spore.
    Ale nikt nie jest specem w swojej dziedzinie... no i nikt nie pozostaje nierozproszony wiecznie.
    Więc mogliby na zajęciach zostać dobrani w pary, w celu ćwiczeń. Walczyliby równo i żadne nie miałoby przewagi, ale jakaś sytuacja losowa mogłaby rozproszyć Brana, a co za tym idzie, pewnie nie sparowałby ciosu. Walczą mieczami ćwiczebnymi, więc nie możemy (niestety xD) mówić o realnej krzywdzie, ale jej cios mógłby tak wytrącić go z równowagi, że poleciałby na coś i to rozwalił (chociaż szczerze, ja bym go najchętniej trzasnęła na okno i rozbiła szybę, ale na to mi chyba nie pozwolisz... może chociaż pęknięcie na szybie? xD). I przy okazji rozwalił coś sobie. A potem pogratulował jej zwycięstwa, taki poobijany. Mogliby w ramach rekompensaty przejść się gdzieś razem, gdy by mu się przedstawiła, zacząłby się jarać Wiedźminem i stwierdziłby, że zakładają koło miłośników, o! Albo zagrają razem w gwinta!]
    Bran

    OdpowiedzUsuń
  19. [Jeśli mam być w stu procentach szczera, to nie nazwałabym Flamenta łamaczem serc, a zwyczajnie męską dziwką. Co do Francuza, nie da się ukryć – żabojad z niego z krwi i kości ;) A tą piątkę to on komuś chciałby przybić, ale jeszcze nie wiemy komu, a nuż jakiś szalony wątek, kto wie. Przeczytałam kartę Priscilli i tak patrzę na klawiaturę zastanawiając się co tu napisać. Hmmm na pewno bardzo obrazowo przedstawiłaś jej charakter, ale niestety to nie rzuciło mi żadnego konkretnego pomysłu na wątek dla tych dwóch postaci. Wiem jedno na pewno – że bardzo chcę coś z Tobą stworzyć, choć nie obiecuję, że sprostam Twoim wymaganiom.]

    Lionel Flament

    OdpowiedzUsuń
  20. [Czytając coś, co jakościowo przewyższa moje parę banalnych zdań od razu nabieram wrażenia, że nie będę potrafiła sprostać wymaganiom współautora i nie będzie się tak cieszył z moich odpowiedzi, jak ja z jego. To chyba oznaki zaniżonej samooceny, czy innego dziadostwa :P W każdym razie… cieszę się, że jesteś, wbrew moim obawom, przyjemna w obyciu.
    Co do wątku? Chcesz by Leo nieco zdemoralizował Priscillę? Myślę, że to jest do zrobienia, aczkolwiek jeszcze nie wiem w jaki sposób. Po pierwsze primo – jestem beznadziejna w myśleniu, a po drugie – nawet gdybym była dobra lub choćby niezła w myśleniu, to na pewno nie byłaby moja pora myślenia. Tak wiem, to wszystko było tak bardzo logiczne, że aż wcale. Ech, idę spać. Spróbuję sobie coś wyśnić, a jeśli nie to przyjdę żebrać o Twoje pomysły jutro. Poczekasz na mnie? ❥]

    Lionel Flament

    OdpowiedzUsuń
  21. [Przychodzę w pokorze i ze smutkiem. No normalnie nie jestem w stanie wymyślić nic na tyle dobrego by nie znudziło nam się po dwóch wymianach zdań. Mało kreatywny ze mnie człowiek, wiem :<
    Ewentualnie mogę pożebrać o pomysł u Ciebie <3]

    Lionel Flament

    OdpowiedzUsuń
  22. [Okej. To jest już jakiś początek. To jeszcze mi powiedz od czego zaczynamy wątek, a postaram się coś naskrobać w ramach podziękowania ;)]

    Lionel Flament

    OdpowiedzUsuń
  23. To już któraś z kolei godzina, odkąd usiadł do komputera i nic ciekawego nie znalazł. Żadnych brudów, żadnych machlojek, żadnych przekrętów, nawet wirusa! To było frustrujące, gdy ludzie aż tak się zabezpieczali. Lionel nie miał nic do zabezpieczeń – tabletki antykoncepcyjne były wdechowe, a gumki był w stanie znieść od biedy. Żart. Wiadomo, nie o takie zabezpieczenia chodzi. Zerknął na zegarek – dochodziła północ. I właśnie wtedy znalazł coś, co skutecznie przykuło jego uwagę. Całkiem przydatne informacje, sporo kasy można z tego ściągnąć i mieć niezłą satysfakcję. Mocne zabezpieczenia, nie do zdarcia na pierwszy rzut oka, ale czy na pewno? Może dla jednej osoby atakującej serwer to zbyt wiele, ale gdy we dwoje wezmę stronę w obroty… na pewno się uda, a ich konta zasilą ładne sumki. Na pewno warto ryzykować.
    Niewiele myśląc wciągnął na dupę szare, dresowe spodnie – koszulki już nie zdążył, wziął pod pachę laptop i parę innych potrzebnych drobiazgów, po czym ostrożnie uchylił drzwi i upewniwszy się, że opiekun akademika nie krąży w pobliżu, wymknął się by pognać na piętro damskiej części internatu, gdzie mógł znaleźć Priscillę. Co z tego, że jest późno i pewnie już dawno śpi, a nawet przewraca się już na drugi bok? Przecież to jest ważniejsze niż sen! To może dać im dużo więcej przyjemności.
    Przeskoczył susem ostatnie kilka progów, po czym znalazł się na korytarzu prowadzącym do pokoi płci piękniejszej. I teraz u diabła jaki był numer tego pokoju? Lionel podrapał się jedną ręką po głowie, a drugą podrzucił lekko wysuwający się sprzęt. Nagle jak spod ziemi wyrosła przed nim gruba, podstarzała pani Opiekun.
    - Kurwa – wyrwało mu się nim w ogóle zdążył pomyśleć.
    To najwyraźniej rozjuszyło byka, bo poczerwieniała na twarzy, złapała go za ucho i wyrzucając z siebie setki obraźliwych komentarzy pod jego adresem, że jest zboczeńcem, gwałcicielem i innymi czortami, ciągnęła go z powrotem na męskie piętro. I chuj! Nie dość, że wstyd jak cholera, bo nagle wszystkie drzwi otworzyły się i zza nich wyglądały rozespane główki ślicznych, rumianych mieszkanek, tak jeszcze będzie tej nocy pilnowany niczym stado owiec w wilczą noc by ta eskapada się nie powtórzyła. Kurwa, kurwa, kurwa. Jedynym plusem było to, że zobaczył też tlenioną główkę Priscilli, nim Byk ściągnął go ze schodów. To był pokój siedemnaście! Szybko na migi pokazał jej by włączyła komputer, a później zniknęła mu z oczu, gdy został zaciągnięty do pokoju swojego opiekuna. Kurwa. Bolało go ucho.

    Lionel Flament

    [Nie wiem czy Pris mieszka w akademiku, ale załóżmy, że tak xP]

    OdpowiedzUsuń
  24. [o po takim czasie dopiero się zorientowałam, że w zespole jest twoja panienka i tak kocham sobie fc, bo wygląda jak Noora <3 mogę ci zaoferować burzliwy wątek i jakieś powiązanie? XD]

    Roan

    OdpowiedzUsuń
  25. [Skoro koleżanka z zespołu, to wątek jest obowiązkowy. Twoja karta jest piękna, a Priscilla przez ten opis wydaje się być niesamowita, a jednocześnie . Odnoszę wrażenie, że pasowałby tu burzliwy wątek pełen emocji. Zastanawiam się cały czas, w jakim kierunku z tymi emocjami pójść. Kusi mnie trochę wplątanie Twojej postaci do historii Duncana, ale nie jestem jeszcze pewna w jaki sposób i czy w ogóle byłabyś tym zainteresowana :) Odnośnie zdjęcia, znalazłam je już całkiem zrezygnowana z myślą, że chyba odpuszczę sobie... i olśnienie. Jest cudowne. Jeżeli faktycznie pochodzi z Twojego tumblra (1001people.tumblr.com) to muszę Ci podziękować, bo naprawdę był moment gdy chciałam zrezygnować już z tworzenia postaci.]

    Duncan

    OdpowiedzUsuń
  26. [Mogłabym powiedzieć to samo, bo ty też wczesniej nie napisałaś ;p
    Szczerze, pomysłu konkretnego nie mam, ale Roan jest taki burzliwy, (czasami bardziej niż bym chciała, ale on żyje własnym życiem), że jak zobaczyłam u ciebie takie okreslenie, jak pisałaś o wątkach, odezwałam się :D No i nie dość, ze są w jednym zespole to Roan gra w drużynie z bratem Priscilli xD może wyjść z tego coś ciekawego, tylko nie mam określonego niczego z Mattem, bo wciąż czekam na odpowiedź :( ]

    Roan

    OdpowiedzUsuń
  27. [Gdyby Priscilla dowiedziała się o wypadku (nie oszukujmy się, jeżeli dzieciak który cały czas był popychadłem nagle przeprasza i przez wakacje przechodzi taką metamorfozę, to robi się wokół tego szum) jakby się zachowywała? Zastanawiam się nad dwoma opcjami, aby właśnie Twoja pani dowiedziała się o całym zajściu jakoś przypadkowo lub ta wiedza, została jej z premedytacją dostarczona przez kogoś anonimowego, kim oczywiście okazał się Thatcher. Musiałybyśmy tylko wspólnie wymyślić, dlaczego powiedział to jej. Mam nawet małą propozycję, ale nie wiem co Ty na to, aby pomiędzy tą dwójką pojawiło się jakieś uczucie. Czy Duncan w jakimkolwiek stopniu byłby w stanie zainteresować swoją osobą Priscillę? Chodzi mi też po głowie, aby dodać do tego odrobinę więcej akcji i pseudo kryminału, bo Thatcher mógłby posunąć się do czegoś więcej, jeżeli dowiedziałby się, że Duncanowi na pannie Griffin zależy. To są takie luźne propozycje, jest dość późno i nie myślę do końca trzeźwo. Daj znać co myślisz.]

    Duncan

    OdpowiedzUsuń
  28. [Cieszę się bardzo z takiego obrotu sprawy. Miał budzić mieszane uczucia i... och, nieskromnie powiem, że jestem dumna. Pomyślę nad czymś i się odezwę, chyba, że Tobie pierwszej wpadnie coś do głowy ;)]

    Guy

    OdpowiedzUsuń
  29. [Czy ja mogę prosić o jakiegoś maila? Łatwiej będzie mi to rozpisać w ten sposób, niż tutaj w komentarzu.]

    Duncan

    OdpowiedzUsuń
  30. MNIE MOŻNA TYLKO KOCHAĆ. PATRZAJ, NAWET FOCZKĘ DLA CIEBIE ZOSTAWIŁAM I JESZCZE GŁUPIO PYTASZ.

    OdpowiedzUsuń
  31. [Hej.
    Przychodzę skorzystać z zaproszenia do wątku. Masz może jakiś pomysł czy raczej burza mózgów?]

    Tyler Walsh

    OdpowiedzUsuń
  32. Toby był podekscytowany zbliżającym się koncertem Tearpotu do czasu, kiedy dowiedział się, że Blake zachorował i nie da rady się na nim pojawić. Johnny stwierdził, że muszą działać szybko, więc jeszcze tego samego dnia zrobili plakaty z informacją, że poszukują basisty na jednorazową akcję. Przesłuchania trwały do późnego wieczora, a z każdym kolejnym kandydatem Toby tracił nadzieję, że to w jakikolwiek sposób wypali. Poziom był - delikatnie mówiąc - do bani, więc ciężko było wierzyć w to, że znajdzie się wśród tych artystów osoba, która nauczy się utworów w niecałe dwa dni i nie da plamy na koncercie.
    Następnego dnia Rethman przyszedł do szkoły przybity i od niechcenia wykonywał wszystkie czynności, starając się trzymać na uboczu i z nikim nie rozmawiać. Na pytania o jego złe samopoczucie odpowiadał zdawkowo i usuwał się w cień, więc ludzie nie drążyli dalej, stwierdzając, że lepiej dać mu spokój.
    Na trzeciej lekcji dowiedział się, że nie mają dwóch następnych, gdyż odbywa się jakiś szkolny występ. Nie miał najmniejszej ochoty na niego iść, bo to tylko przypominało mu o tym, że koncert Tearpotu prawdopodobnie w ogóle się nie odbędzie, ale obecność była obowiązkowa, więc jakoś się przemógł. Znudzony siedział na jednym z krzeseł z krzyżowanymi na piersi rękoma i co chwilę patrzył na zegarek. Nie zwracał za bardzo uwagi na to, co działo się na scenie, do momentu, w którym zaczął się występ zespołu muzycznego. Nie było to co prawda nic szczególnego, ale jedna z osób zdecydowanie wyróżniała się umiejętnościami na tle innych i Toby szybko to wychwycił. Spojrzał na scenę, gdzie na uboczu stała jasnowłosa dziewczyna z gitarą basową w rękach. Ten widok sprawił, że wpadł na iście genialny pomysł i jego wcześniejszy zły humor prysł jak bańka mydlana.
    Po przedstawieniu Toby zastanawiał się, jak ma zagadać do dziewczyny, żeby nie wyjść na totalnego idiotę. "Cześć, zostaniesz basistką w moim zespole?" brzmiało raczej jak jakiś tani podryw, za który co najwyżej mógłby dostać krzywe spojrzenie. Gdy tak stał na uboczu i ćwiczył różne kwestie w myślach, podeszła do niego nauczycielka i poprosiła go o pomoc. Zgodził się bez wahania, chociaż i tak nie był do końca pewien, jak ma zacząć tę całą rozmowę. Ostatecznie blondynka zrobiła to za niego.
    - Spoko, nie ma sprawy - powiedział, podnosząc jeden ze wskazanych przez nią głośników. - Gdybyś chciała mi się odwdzięczyć, to w sumie jest coś, co mogłabyś dla mnie zrobić - wypalił, zrównując się z nią krokiem. - Eee, źle to zabrzmiało, po prostu potrzebuję basisty... Basistki! Ciebie, no.

    [Ty za to wybacz mi jakość.]

    OdpowiedzUsuń
  33. (Z zespołem to jest pokręcona sprawa, bo Roan i Scott się z nim zwinęli, chcąc działać na własną rękę i poszerzać horyzonty. Niemniej, znać się mogą, ja na wątek jestem chętna, a Scotty z przyjemnością wykorzysta Priscillę, w jakikolwiek sposób. Jesteśmy oboje w pełni do Twojej dyspozycji.)

    Scott McCall

    OdpowiedzUsuń
  34. (Oprzeć można, rzeczywiście, ale nie sądzę, żeby Scott nadto przejął się jej zdaniem. Crazy Wolves to dziecko jego i Roana nim jeszcze zawitali w szkolne progi i zaczęło im przeszkadzać, że nie mogą sami dobierać sobie członków zespołu, a dołączyć do niego może właściwie każdy. Trzeba chyba pomyśleć nad czymś innym, co nie urwie nam się po kilku odpisach.)

    Scotty

    OdpowiedzUsuń
  35. [ Zakochałam się w imieniu. To tak słowem wstępu. KP natomiast napisana jest ślicznie, bardzo lubie jak autorzy urozmaicają swój opis postaci takimi zgrabnymi porównaniami. Nie znoszę przychodzić z pustymi rękami, ale niestety na pomysł na wątek nie wpadłam, a wolałabym nie pisać byle tylko pisać, bo to mijałoby się z celem, chyba rozumiesz. Jak coś ciekawego przyjdzie mi do głowy to tu z pewnością jeszcze zajrzę, obiecuje]

    Jonathan

    OdpowiedzUsuń
  36. [ Cześć! Przybywam z pytaniem - mogę dopisać Lorrie do pokoju 17 w akademiku? Mógłby z tego wyjść niezły duet, tak myślę :D ]

    Lorraine Hughes

    OdpowiedzUsuń
  37. [Cyraneczka ♥
    No i jak my mamy jej teraz nie lubić, jak ją kochamy? :P]

    Lucas Thatcher

    OdpowiedzUsuń
  38. [Nadal nie rozumiem dlaczego się mnie boisz... Ale przygrywać na lutni nie wiem czy ta Pris, by chciała komuś tak lekko toksycznemu jak Evan]

    Evan

    OdpowiedzUsuń
  39. ​[Nie odpiszę teraz, bo musiałabym się przelogować na maila, którego nie mam teraz włączonego. Jedynie go odczytałam na telefonie, odpowiem Ci w jego sprawie na priv, pałko XD​]

    E.

    OdpowiedzUsuń
  40. [I właśnie dlatego, że jest zaplątana, to można coś ciekawego zrobić :) Pomyślałam sobie, że mogliby się z Thatcher'em poznać, spodobałaby mu się, później by się dowiedział, że Duncan się w niej kocha, czy jakim tam uczuciem ją darzy, opowiedziałby jej o wypadku, żeby odsunąć ją od Duncan'a i próbowałby ją zdobyć :D Tak mi się urodziło w głowie, ale oczywiście wszystko jest do przedyskutowania :)]

    Lucas

    OdpowiedzUsuń
  41. [ Tadam, wpisane. Chcesz jakiś wątek współlokatorek czy na razie pasujesz? ]

    Lorraine Hughes

    OdpowiedzUsuń
  42. [Witam się ponownie, nastąpiła maleńka zmiana planów i Roan ze Scottem mają zamiar odejść z zespołu szkolnego, żeby założyć własny, niemniej dalej byłabym chętna na wątek tylko nie wiem, jak byśmy to rozegrały. Możemy się dogadać jakoś mailowo? Albo na gg? :D]

    Roan

    OdpowiedzUsuń
  43. [Bardzo dziękuję za powitanie i miłe słowo. Cieszę się, że ten eksperyment mógł przypaść komuś do gustu.
    Zajrzałem do karty Priscilli i opadła mi szczęka na widok wizerunku. Piękna dziewczyna i taka... Normalna... Damn, nie znajduję na to lepszego określenia. W każdym razie pozbierałem ją i zabrałem się za czytanie.
    Opadła drugi raz tylko uznałem, że może już zostać na podłodze, bo i tak nie utrzyma się na swoim miejscu. Bardzo plastyczny opis, którym niesamowicie działasz na wyobraźnię. Jestem pod ogromnym wrażeniem całokształtu i to wrażenie na pewno będzie trwało jeszcze jakiś czas.
    Nie mam sumienia zaproponować Ci pierwszego lepszego pomysłu, więc może zapytam najpierw, jakiego wątku życzyłabyś sobie dla naszych postaci - łagodnego, burzliwego, niesamowitego czy niebezpiecznego? W mojej głowie pojawił się jedynie nikły zarys tego, co mogłoby dziać się pomiędzy nimi, choć nie wiem nawet, w jakich okolicznościach. Kordian nie jest człowiekiem kompletnie wypranym z uczuć i wrażliwości, ale takie stara się robić wrażenie. A nawet nie tyle stara, co samo mu to wychodzi. Priscilla brutalnie uświadamia mu, że to nie jest fajne. Ubolewam, ale na tą chwilę to wszystko, na co mnie stać i nie wiem, w co moglibyśmy to ubrać.]

    Kordian

    OdpowiedzUsuń
  44. Duncanowi zawsze grało się najlepiej, gdy w pomieszczeniu panował półmrok. Lubił klimat panujący w pomieszczeniu prób, zwinięte i zawieszone na przymocowanych do ściany hakach, kable. Szkolna perkusja rozstawiona w kącie, stół ustawiony pod ścianą na którym zazwyczaj zostawiali swoje torby i kilka krzeseł, na których mogliby siadać ich słuchacze, zaciekawieni próbami, a których zdecydowanie do pomieszczenia nie wpuszczali. Ciemne żarówki w kloszach i ściany obite pianką wygłuszającą, aby dźwięki spoza pomieszczenia nie ich nie rozpraszały. Mimo wszystko kilka ostatnich prób nie należało do najlepszych, a wszystko przez Priscillę, która ostatnim czasem była rozproszona. Roztargniona… Inna, niż do tej pory. Walker zauważył, że coś się w dziewczynie zmieniło, ale nie umiał wskazać palcem o co dokładnie chodzi. Miał wrażenie, że w pewnym momencie zaczęła cofać się, co w żadnym razie nie podobało się chłopakowi. Uwielbiał na nią patrzeć. Obserwować, jak się zachowuje podczas grania. Zdawał sobie sprawę, że bas to właśnie to co kochała najbardziej, a on najbardziej lubił gdy właśnie oddawała się tej miłości. Mogąc obserwować spokój malujący się na jej twarzy… przechodzący na niego, zapewniający pewne ukojenie.
    Zaraz po zakończonej próbie, nie wyszedł wraz z pozostałymi członkami szkolnego zespołu. Wyłączał powoli klawisze, a następnie podszedł do stolika otwierając swój plecak i wyciągając z niego butelkę wody. Odwrócił głowę przez ramię, słysząc słowa dziewczyny. Uśmiechnął się, unosząc delikatnie kącik ust. Nie rozmawiali ostatnio za dużo, więc skoro dziewczyna postanowiła się odezwać, Duncan nie myślał już nawet o wyjściu ze szkoły i powrocie do domu. Odkręcił plastikową butelkę i podszedł do blondynki, nim ukucnął przed nią wypił kilka łyków, a następnie odłożył napój obok siebie i spojrzał na młodszą od siebie o rok nastolatkę.
    — Pomyśl sobie, że zawsze mogło być gorzej. — Powiedział ze spokojem w głosie, spoglądając w jej oczy, ciągle połowicznie się uśmiechając. Złożył dłonie i przystawił złączone palce wskazujące do czubka swojego nosa, a kciukami podpierając brodę. — Nie jest źle, Pris. Każdy z nas ma swoje gorsze dni. — Dodał szybko, widząc, że dziewczyna ma poważną minę. Słysząc kolejne jej słowa, zmarszczył mocno brwi, przez co na jego czole pomiędzy brwiami pojawiły się dwie, pionowe zmarszczki. Nie chciał, aby robiła sobie przerwę od grania, bo oznaczałoby to jeszcze mniejszą ilość ich spotkań i rozmów, a właśnie tego chciał uniknąć. Obawiał się, że jeżeli w tym momencie pojawi się pomiędzy nimi dystans, wszystko to, na co pracowali do tej pory po prostu przepadnie. Lubił spędzać czas z dziewczyną, a nagła zmiana jej zachowania, nie podobała mu się. Szczególnie, iż widział, że coś jest nie tak, a za każdym razem gdy pytał się Priscilli czy coś się stało dostawał zaprzeczającą odpowiedź. Nie był jednak głupi i ślepy.
    — Naprawdę chciałabyś zrobić sobie przerwę? — Zapytał poważnie, zagryzając wargę i zastanawiając się, jak mógłby jej pomóc. Sam czasami tracił wenę, a i przechodziła mu ochota na granie. Szczególnie te wspólne w szkolnym zespole, gdzie musieli utrzymywać pewne normy i wymagania nakładane na nich przez grono pedagogiczne. Chciałby stworzyć coś własnego, gdzie prawdziwie mógłby przekształcić wszystkie swoje uczucia i emocje w muzykę, ale nie miał na to za wiele czasu, założenie więc własnego lub wstąpienie do jakiegoś innego zespołu, było po prostu nierealne. — Co powiesz na wycieczkę? Pojedziemy za miasto. Nawdychamy się świeżego powietrza i zainspirujemy się naturą. Brzmi całkiem fajnie, co? — Miał nadzieję, że dziewczynie spodoba się jego pomysł. W końcu chciał dla niej, jak najlepiej.

    Duncan

    OdpowiedzUsuń
  45. [Dzień dobry! Masz bardzo piękną kartę i, w ogóle, to w jaki sposób dobierasz słowa. Brzmi tak bardzo poetycko :)Pani również wydaje się być sympatyczna. Miałabyś może ochotę na wątek? Napisałaś pod kartą, że również szukasz "niebezpiecznych związków międzyludzkich", co jakoś dziwnym trafem skojarzyło mi się z moim Michaelem :D Jak jest ochota i czas to zapraszam pod moją kartę. Miłego dnia!]

    Michael W

    OdpowiedzUsuń
  46. Zaśmiał się nerwowo, bo jak zwykle wyszło, że palnął jakąś głupotę, której do końca nie przemyślał. Dlatego najczęściej wolał siedzieć cicho, a na wszelkie pytania odpowiadał zdawkowo i nie do końca grzecznie, żeby ludzie dali mu święty spokój. Wiele osób mylnie brało go wtedy za gbura, kogoś, kto ma przerośnięte ego i uważa się za lepszego od reszty, prawda była jednak zupełnie inna. Toby nie miał ani pewności siebie, ani wysokiej samooceny. Przez tatuaże, kolczyki i rozczochraną fryzurę wyglądał jak typowy rockman, choć z takim stylem życia niewiele miał wspólnego. W relacjach damsko-męskich już kompletnie się gubił, więc rozmowa z nieznajomą dziewczyną i proszenie jej, by zrobiła coś w zamian za pomoc, której sama nie oczekiwała, strasznie go krępowało.
    - Wiem, głupio wyszło - powiedział, gdy dotarli już do schowka. - Chodzi o to, że szukaliśmy z chłopakami odpowiedniej osoby cały dzień - zaczął już trochę pewniej, kierując się z głośnikiem w stronę wskazanego przez blondynkę miejsca - ale to było... Straszne. - Odstawił sprzęt, po czym poprawił go, by stał równo i zajmował przy tym jak najmniej miejsca w tym, bądź co bądź, ciasnym schowku. Zawsze denerwował go fakt, że pomieszczenia na rzeczy sportowe były nawet kilkukrotnie większe niż te przeznaczone na pozostałe, chyba mniej ważne przedmioty. Nie mówiąc już o tym, że piłki do koszykówki kupowano w szkole średnio raz do roku, a na głupi wzmacniacz na występy trzeba było czekać latami. Między innymi z tego względu Toby zrezygnował z uczęszczania na jakiekolwiek zajęcia dodatkowe i tylko od czasu do czasu pojawiał się na lekkoatletyce, bo dzięki temu trzymał formę, a i często przez zawody zwalniali go z lekcji.
    - A gdy usłyszałem ciebie na przedstawieniu, pomyślałem, że to może być nasz jedyny ratunek... - mruknął cicho, jakby mówienie komplementów krępowało go jeszcze bardziej niż normalna rozmowa. Kiedy jednak dziewczyna wyciągnęła do niego rękę, by się przedstawić i powiedziała mu, jak się nazywa, wyraźnie się ożywił. - Wow, masz imię jak postać z Wiedźmina, pewnie nie znasz, ale jest taka gra... Zresztą nieważne. Jestem Toby - powiedział, uściskając jej dłoń, po czym wyszedł ze schowka, by trochę odetchnąć.

    OdpowiedzUsuń
  47. Kucał cały czas przed nią, uważnie obserwując jej twarz. Skupiając swoje spojrzenie na jasnych kosmykach otulających pociągłą twarz dziewczyny. Pełnych wargach, które zdecydowanie ładnie wyglądały, gdy ta wyginała je w delikatnym łuku zadowolenia. Największą jednak uwagę skupiał na jej dużych, jasnych oczach, które wydawały się być w tym momencie zagubione. Jakby była tutaj przed nim, a jednak znajdowała się w zupełnie innym miejscu. Starał się być dla niej zawsze podporą, chciał aby wiedziała, że gdy będzie miała gorszy dzień zawsze może na niego liczyć. Mogła żądać od niego wszystkiego, bo i on z chęcią dla niej właśnie zrobiłby wszystko. Znał już jednak trochę Pris i dobrze wiedział, że z jej nieśmiałą naturą z pewnością nie będzie niczego od niego żądać, co czasami miał jej za złe. Starał się jednak ją zrozumieć. Dlatego zawsze mówił do niej spokojnie, nieco ciszej niż w rozmowach z innymi.
    — Dokładnie tak, jak mówisz. — Uśmiechnął się, wciąż podpierając dłońmi swoją brodę, jakby bojąc się wykonać jakikolwiek gest w jej kierunku. Strach, że mógłby ją spłoszyć powstrzymywał go, dzielnie utrzymując się dalej na kucka, wpatrując się w dziewczynę. — W takim razie mówię ci to ja. — Poszerzył delikatnie swój uśmiech, zastanawiając się nad tym czy dziewczyna faktycznie chce sobie zrobić przerwę, a gdy o to zapytał oczekiwał tylko jednej odpowiedzi. Miał szczerą nadzieję, że pomimo gorszego humoru po prostu sobie żartuje. Szuka czegoś, czego mogłaby się chwycić, ale idzie w zupełnie nieodpowiednim kierunku. Słysząc w końcu jej odpowiedź, zdecydowanie mu ulżyło co Griffin mogła od razu zauważyć. Płomyk strachu zniknął z jego spojrzenia, a została już tylko troska.
    — Nie. Dlatego tak się wystraszyłem, że możesz mówić poważnie, Pris. — Wyciągnął nieśmiało dłoń w jej stronę i delikatnie z wielką ostrożnością wsunął opadający kosmyk na jej twarz za ucho, uśmiechając się przy tym i ciesząc tą odrobiną bliskości, której tak bardzo potrzebował, a którą dziewczyna tak ostrożnie mu dawkowała. Lubił to jednak w niej. Tę delikatność, tę wrażliwość. Uwielbiał ją całą i nie wyobrażał sobie już dni bez zobaczenia jej twarzy, uśmiechu i pięknych oczu, do których zdążył się już przyzwyczaić.
    — Inaczej bym tego nawet nie proponował. Nie jestem sadystą Pris, nie kazałbym ci czegoś nie wiadomo jak długo na ten wyjazd. — Mogła dostrzec, jak jego twarz promienieje gdy tylko wyraziła chęć na wspólną wycieczkę. Brakowało im spędzonych wspólnie chwil poza szkołą, a taki wyjazd w mniemaniu Duncana faktycznie mógł przysłużyć im obojgu. Griffin z pewnością potrzebowała krótkiej przerwy od wielkiego miasta. Im bardziej ją poznawał miał wrażenie, że dziewczyna nie pasuje do miejsca w jakim się znalazła, był jednak wdzięczny za ten błąd, bo inaczej nigdy nie mógłby jej poznać, a tak przynajmniej miał tę możliwość. W dodatku mógł spróbować odnaleźć jej miejsce, w którym oboje czuliby się dobrze. Tak jak ta wycieczka… Już widział ich oczyma wyobraźni spacerujących po leśnej ścieżce, wdychających świeże powietrze i obserwujący błękit nieba. Miał tylko nadzieję, że pogoda w weekend będzie już wiosenna… Słońce i brak wiatru to coś, czego zdecydowanie potrzebowali, aby wyjazd się udał.
    — Pomimo wolnego weekendu i tak mogę cię odprowadzić. — Powiedział, zerkając na nią i wyciągając dłoń w jej kierunku by pomóc jej się podnieść. — Przecież wiesz, że jeżeli tylko czegoś potrzebujesz masz mi mówić. — Zaśmiał się cicho. — Szczególnie, gdy potrzebujesz towarzystwa, Priscillo. — Po chwili sam się podniósł i chwycił swój plecak, który założył na jedno ramię, w rękę chwycił plecak jego towarzyszki. Pchnął drzwi, przepuszczając w nich dziewczynę, a następnie dogonił ją, wyrównując kroku. Ostrożnie, niepewnie objął ją delikatnie wolnym ramieniem.
    — Chciałabyś jechać w jakieś konkretne miejsce, czy ja mam coś wybrać? — Uśmiechnął się, specjalnie stawiając powoli kroki, aby mogli wspólnie iść jak najdłużej.

    Duncan
    przepraszam, że tyle to trwało, ale ostatnio mam jakiś nawał obowiązków.

    OdpowiedzUsuń
  48. [Noora ze SKAM! :D Zresztą nie tylko wizerunek przypadł mi do gustu, bo sama postać również. Chęci na wątek mam, ale pomysłu chyba nie za bardzo, co mnie smuci. A może Ty coś zaproponujesz? A jeśli też nic Ci do głowy nie wpadło lub nie masz ochoty na wątek z Ashtonem daj znać :P]

    Ashton

    OdpowiedzUsuń
  49. [Pięknie napisana karta! Nie mogę wyjść z zachwytu. Postać bardzo ciekawa. Z tego co mogę wywnioskować, to nie wszystkie karty zostały odsłonięte. Osobiście mi się to podoba, bo przynajmniej można dokładniej poznać pisząc wątek. I tak myślę, że możemy wymyślić coś ciekawego dla naszych postaci. Mi samej jeszcze nie urodził się zwalający z nóg pomysł, ale może Ty masz coś w zanadrzu?

    Btw. bardzo się cieszę, że moja postać przypadła Ci do gustu. :)]

    Chris

    OdpowiedzUsuń
  50. [Wątki męsko-męskie niestety mi w ogóle nie wychodzą (i bardzo nad tym ubolewam!), więc odzywam się tu. ;)
    Priscilla to ciekawa osóbka. I te wszystkie piękne porównania... Rozpływam się! :D
    Jeszcze tylko muszę wpaść na jakiś ciekawy pomysł na wątek lub powiązanie albo powiązanie i wątek. XD Myślę, że podołam i coś podrzucę. ;) A jeżeli Ty masz coś w zanadrzu, to pisz. Jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje :D]

    Nathaniel

    OdpowiedzUsuń
  51. [Ophelia go takiego stworzyła. On jest milutki, naprawdę. Kiedy śpi :D]

    Declan

    OdpowiedzUsuń
  52. Ich spotkanie nie było przypadkowe, choć na takie mogło wyglądać. Już od kilku minut przyglądał się dziewczynie i czekał na odpowiedni moment, żeby do niej podejść. Nie chciał, żeby wyszło sztucznie, żeby cokolwiek wydało się podejrzane, więc obserwował, starając się powstrzymać złośliwy uśmiech, który próbował wedrzeć się na jego usta.
    Zauważył ją pierwszego dnia, kiedy pojawił się w szkole. Zauważył, jak patrzy na nią jego były przyjaciel i wszystko zrozumiał. Ona była kluczem. Nie uprzykrzanie życie Duncan’owi, tylko ona. Więc postanowił się zaprzyjaźnić i zdobyć jej zaufanie, choć z tym miał niemały problem. Zdążył sobie już wyrobić opinię w szkole, więc gdyby okazał się zbyt miły, ktoś mógłby zacząć coś podejrzewać. Już od kilku dni miotał się przed zrobieniem okropnej rzeczy, która miałaby mu przynieść ogromną satysfakcję, ale ciągle wydawało mu się, że to za wcześnie, że przez pośpiech może coś spierdolić i straci jedyną szansę na zranienie byłego przyjaciela w ten sposób.
    Uśmiechnął się do niej, kiedy przypadkowo na niego wpadła. Oczywiście była zbyt drobna, żeby narobić mu większych szkód, więc zaśmiał się, kiedy to zasugerowała.
    -Musiałabyś mnie przejechać walcem, żeby coś mi zrobić. –powiedział poprawiając jedynie plecak na ramieniu i oparł się o szafkę. Coś w nim drgnęło, kiedy wymieniła imię byłego przyjaciela. To była jego szansa, żeby odrobinę zamieszać.
    -A wiesz, standardowo omijam co niektóre zajęcia, ostatnio trochę chorowałem. –odpowiedział z lekkim wzruszeniem ramion. Chorowałem, czyli miałem takiego kaca, że klinem leczyłem go kilka dni, dopóki nie miałem już siły się podnieść i wytrzeźwiałem z braku innych perspektyw. Ale tego nie musiała wiedzieć. Mimo wszystkich prawdziwych plotek na jego temat Pris zawsze była dla niego miła.
    -Duncan, mówisz? Walker? –zapytał starając się zatrzymać sympatyczny wyraz twarzy, a nie pokazać złości, która się w nim gotuje za każdym razem jak o nim myśli. Nie chciał też wyjść na wścibskiego, więc szybko dodał. –Znamy się od dzieciaka, wiedziałaś?
    Nie bardzo wiedział w jaki sposób ma jej powiedzieć prawdę. Z jednej strony, zdążył ją już trochę polubić, była naprawdę super dziewczyną i nawet czasami pomagała mu z francuskiego, ale z drugiej… Nie przyszedł do tej szkoły, żeby zawierać przyjaźnie, tylko zniszczyć Walker’owi życie. I tego musi się trzymać.
    -Jesteście… blisko?

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  53. [Ukradłaś mi tego pięknego gifa ;-; Też go używam, ale na innym blogu. Za karę będziesz skazana na Gideona i jego ciche wzdychanie do twojej piękności xD]

    Gideon

    OdpowiedzUsuń
  54. [Spokojnie, żartuję :D Ale śmieszny zbieg okoliczności, że akurat ten sam gif.
    Gideon swojego głosu się nie wstydzi, prędzej swoich piosenek :) Hmm, a ja tak sobie pomyślałam, że nasza dwójka mogłaby zostać wysłana do jakiegoś domu dziecka w celu zaśpiewania dzieciom kilku piosenek. Musieliby więc się pewnie spotkać, ustalić co śpiewają, jak śpiewają i tak dalej.]

    Gideon

    OdpowiedzUsuń
  55. [Ach, dziękuję! Tu również widzę przepiękny styl, no i ten gif tak mnie zauroczył, że nie mogę oczu oderwać!]

    Pollyanna Salieri

    OdpowiedzUsuń
  56. [Cześć!:) Wątki męsko-męskie za bardzo mi nie wychodzą, więc odzywam się pod tą kartą (jakże pięknie napisaną!). Chciałoby się czytać więcej i więcej. :)
    Szukasz może kogoś do powiązania? Jesteśmy otwarci na wszystkie propozycje. :)]

    Max

    OdpowiedzUsuń
  57. Zadowolony uśmiech wykwitł na jego twarzy, kiedy obserwując reakcje dziewczyny dostawał informacje, których potrzebował. Nie chciał jej wprawiać w zakłopotanie, jednak nerwowe zachowanie znaczyło o tym, że coś tam między nią, a Walkerem jest i to coś da się wykorzystać.
    Plan opracowany miał już od dawna, dokładnie wiedział co chce osiągnąć, a teraz też już wiedział w jaki sposób. Wykorzystanie dziewczyny nie wydawało się aż takim problemem, jak wcześniej zakładał. Jasne, była dla niego miła i wydawała się dość delikatna, ale nie zmieniało to faktu, że była środkiem do celu, a Luke nie miał czasu na szukanie innego wyjścia.
    Z przyjemnością obserwował jak strasznie walczy, by nie pokazać prawdziwych emocji. Szybkie zaprzeczenie, jakby ze strachu, że coś odkryje. Nerwowe pytania, energiczne kręcenie głową i ten niepewny uśmiech, który miał zakryć zakłopotanie. Cała ta mieszanka podpowiadała mu, że jest coraz bliżej, a szanse na powodzenie drastycznie wzrosły.
    -Trochę się z Walker’em.. hm. Pokłóciliśmy. –przyznał, robiąc zbolałą minę. Dokładnie taką, jaka przystawała zaniepokojonemu przyjacielowi, który strasznie ubolewa nad takim stanem rzeczy. Zaraz jednak się zasmucił, niepewnie wyginając palce, jakby z nerwów. –Chciałem z nim pogadać, ale ciągle mnie unika. –dodał, opuszczając spojrzenie. Takie zachowanie przychodziło mu zadziwiająco łatwo. Nie miał problemu z udawaniem, że jeszcze mu na tym chłopaku zależy, choć zaledwie dwa lata temu to było takie oczywiste. Byli nierozłączni, dopóki Duncan nie popełnił największego błędu w swoim życiu. Błędu, za który zapłaci.
    -Myślisz, że moglibyśmy się spotkać po szkole? Nie znam tu wielu osób… Mógłbym Ci coś opowiedzieć o chłopaku, z którym nie jesteś blisko. –zaśmiał się w najbardziej miły sposób i puścił jej oczko. Miał nadzieję, że się zgodzi. Czekał już tyle czasu, że każdy kolejny dzień wydawał się niekończącą męką.

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  58. ( Od razu aniele, wystarczy Heath, naprawdę.
    Jako autorka nie mam nic przeciwko przygarnięciu i ukochaniu moich postaci. W końcu jeśli nie ode mnie, od kogoś muszą dostać trochę ciepła. Swoją drogą, twoje "dzieci" już wcześniej wpadły mi w oko, szczególnie Priscilla. Nie potrafię dobrać słów, żeby opisać, jak duże wrażenie zrobił na mnie tekst, dlatego pozostawię to po prostu twojej wyobraźni. Czułabym się jakbym znowu czytała Alchemika po prostu :) I byłabym niewyobrażalnie głupia, gdybym nie zgłosiła się po wątek, więc jestem. Tyle, że jakoś nie umiem się zdecydować na żadną z twoich trzech barwnych postaci, więc wybór pozostawiłabym tobie? A potem spróbuję zarzucić pomysłem :) )

    Cavendish

    OdpowiedzUsuń
  59. ( Pomyślałam sobie, że Priscilla i Heath mogliby zostać przyjaciółmi. Mój chłopaczek póki co nikogo takiego nie ma w swoim życiu, a z pewnością przydałaby mu się taka osoba. Tacy przyjaciele, którzy ciągle się ze sobą sprzeczają, a jednak skoczyliby za sobą w ogień? Trochę dram, śmiesznych scen i głupich rzeczy. Tyle, że nie wiem jak z Priscillą? Jeśli ma już kogoś takiego, to możemy lecić z wątkiem z Danem :> )

    Cavendish

    OdpowiedzUsuń
  60. Naprawdę nie musiała się denerwować tym, że Luke cokolwiek byłemu przyjacielowi powie, i przez chwilę miał ochotę jej nawet to powiedzieć widząc jej zmieszanie, ale przecież nie mógł. Musiałby wtedy od razu wytłumaczyć wszystko inne, czyli właściwie całe swoje życie, a nie chciał tego robić na szkolnym korytarzu. Poza tym, za chwilę miała zacząć się ostatnia lekcja, co oznaczało, że teraz na pewno nie mają czasu na właściwą rozmowę.
    Więc ucieszył się, kiedy zgodziła się na spotkanie, a kiedy zaproponowała, że mogą zastanowić się nad pogodzeniem tej dwójki, szeroki, wręcz wdzięczny uśmiech pojawił się na jego twarzy. Wdzięczny, że połknęła haczyk, a do tego była tak rozkoszna i zadowolona ze swojego pomysłu, że czuł, że już wszystko pójdzie po jego myśli.
    -W takim razie… O siedemnastej? Będziesz wolna? Spotkajmy się na parkingu i dopiero zdecydujemy gdzie chcemy się wybrać. –zaproponował, kończąc równo z dzwonkiem, który ogłosił koniec przerwy. Udając niezwykle punktualnego ucznia przywołał na twarz zaniepokojenie i jedynie zerknął na nią, by się upewnić że na wszystko się zgadza, a następnie żegnając ją szerokim uśmiechem pobiegł w stronę klasy, w której miał następne zajęcia. Dopiero za zakrętem, kiedy jej spojrzenie nie mogło go już dosięgnąć zwolnił, akurat najmniej przejmując się tym, że się spóźni.

    Parę minut przed siedemnastą stał już na szkolnym parkingu opierając się o swojego czerwonego Continentala i czekając na dziewczynę. Miał nadzieję, że przez ten czas nie zmieniła zdania i nadal zamierza się z nim spotkać, by zaradzić jego małemu problemowi. Byłby zły, gdyby się rozmyśliła, albo faktycznie przejęła aż tak bardzo tym, że może Duncan’owi cokolwiek o niej powiedzieć i postanowiła się nie pojawiać. Musiałby znowu kombinować i szukać sposobu na to, by ją przekonać. Albo co gorsze znaleźć inną drogę by uprzykrzyć życie byłemu przyjacielowi.

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  61. [Męsko-męskie mi nie idą, dlatego mimo że wszystkie Twoje postacie mi się podobają, to wybór automatycznie padł na Priscillę (ach, ten Wiesiek, no i poszukiwania Jaskra, już skradłaś moje serce).
    Jeśli nie masz jeszcze żadnego pomysłu, to pomyślmy wspólnie. :)]

    Matthew Rose

    OdpowiedzUsuń
  62. [Zajrzałem do Pris, bo zawędrowałem tu i ostatnim razem. Jeszcze z Kordianem, z którym chyba nie udało nam się w końcu niczego napisać (zdążyłem zniknąć, niedobry ja). Widzę, że już się nachwaliłem zarówno wizerunku, jak i karty, i mogę tylko powiedzieć, że opinia była w pełni uzasadniona i nadal ją podtrzymuję ;> Pozostaje mi skromnie podziękować za miłe powitanie i komplement.
    W naszym wątku poszedłbym w kierunku muzyki - no, niekoniecznie będę Tommy'ego narzucał jako Jaskra, bo to nie nasza decyzja - ale mogliby z Priscillą pomuzykować sobie pewnego wieczoru w barze, w którym Hammersmith grywa dla przyjemności/ zabicia czasu w wolnych chwilach. Jedno dołączyłoby do drugiego w trakcie, wyszłaby im niezgorsza improwizacja. Tam by się poznali i po kilku dniach spotkaliby się na szkolnym korytarzu z myślą dlaczego nie widziałem cię tu wcześniej? Byłoby niezręcznie, przynajmniej dla Tommy'ego, bo woli być postrzegany wyłącznie jako sportowiec, natomiast muzyczne talenty skrywa dla samego siebie i obcych ludzi. A co dalej, to by się domyśliło. Chyba, że masz też inne pomysły to dawaj, coś pokombinujemy ;>]

    Tommy

    OdpowiedzUsuń
  63. [Hej!
    Dzięki za spóźnione powitanie :D. I na wstępie powiem, że już jakiś czas temu wybierałam się do Priscilli, ale jakoś się wybrać nie mogłam. Aż sama do mnie przyszła :D.
    Najchętniej, to napisałabym wątek i z Priscillą, która swoją drogą ma świetną kartę, i z Danielem. Tyle tylko, że Jessie raczej nie wykorzystałaby Pris, raczej wolałaby się z nią zaprzyjaźnić. Ktoś taki na pewno byłby mile widziany w życiu Jessie.
    A co do Daniela... To za te oczy, mogłaby dzielnie znosić jego sarkastyczne uwagi i wybuchowość.
    Ale może napiszesz do mnie na maila i tam wszystko jakoś sprawniej uda nam się uzgodnić? czarny.jezdziec69@gmail.com :)]
    Jessie Merrick

    OdpowiedzUsuń
  64. [Hej, hej! Dziękuję za miłe słowa. Muszę przyznać, że podziwiam za prowadzenie aż trzech postaci i generalnie za stworzenie tak interesujących tych postaci :D Podobnie jak koleżanka powyżej, również myślałam by zagadnąć, ale byłaś pierwsza :D Oczywiście, jestem chętna na wątek. Wybrałam sobie panią bo mimo iż piszę również męsko-męskie to jakoś łatwiej pisze się damsko-męskie :D I teraz pytanie, wolałabyś dla nich jakąś pozytywną relację, coś przyjemnego miłego czy raczej jedziemy po bandzie i ich trochę krzywdzimy? :D Generalnie, może odpisz mi lepiej na maila, tak szybciej to załatwimy. Mój mail jest podany w karcie :D]
    Dorian

    OdpowiedzUsuń
  65. [Przepraszam za poślizg, wczoraj coś był nie mój dzień :<, mam nadzieję, że długość i cała reszta Ci odpowiada.]

    Jessie była… po prostu sobą. I to stanowiło jej największą zaletę, a jednocześnie największą wadę. Jednak póki sama siebie lubiła i akceptowała, to chyba nie było z tym żadnego problemu, prawda? W końcu podobno o to chodziło – aby akceptować siebie w całości. A Jessie z tym problemu nie miała. Problem pojawiał się w momencie, kiedy ktoś próbował poznać ją bardziej dogłębnie i wejść poza mur, który wokół siebie wybudowała. Była niewielka garstka osób, które naprawdę potrafiły do niej dotrzeć i które widziały w niej coś więcej. Ale Jessie wcale to nie przeszkadzało. Może i lubiła z reguły wszystkich ludzi, jednak czasami miała ich zwyczajnie dość. Czasami wolałaby posiedzieć sama ze sobą w swoim pokoju.
    Tego dnia było nieco inaczej. Nie chciało jej się siedzieć samej. Tym bardziej, że potrzebowała kupić kilka rzeczy. Między innymi nowe buty, bo jej ulubione letnie botki były w bardzo opłakanym stanie. A przecież musiała mieć w czym chodzić! Ponadto potrzebowała nowego zestawu długopisów. I pewnie coś jeszcze by się jej przydało. Problem polegał na tym, że nie za bardzo miała z kimś iść na te zakupy.
    Dopiero po dłuższej chwili przyszła jej osoba, z którą mogłaby pojechać do galerii, a przy tym się świetnie bawić! Jeden telefon do Priscilli i humor Jessie od razu się polepszył. Cieszyła się, że dziewczyna wyraziła zgodę. Sama nigdy nie lubiła chodzić na takie zakupy, bo za szybko się nudziła i irytowała, kiedy czegoś nie mogła znaleźć. Albo coś jej się podobało, a nie mogła znaleźć odpowiedniego rozmiaru. Ewentualnie nie mogła nic znaleźć i wszystko coś jej nie pasowało. A z ulubioną koleżanką zakupy stawały się od razu bardziej… ciekawe i z całą pewnością o wiele mniej nudne.
    O umówionej godzinie znalazła się pod centrum handlowym. Upewniła się, że wszystko ze sobą wzięła. Portfel i klucze miała w niewielkiej torebce, przewieszonej przez ramię. Natomiast telefon, tak jak zawsze, w kieszeni spodni. Rozejrzała się wkoło, a widząc znajomą postać, uśmiechnęła się od ucha do ucha.
    — Hej! — Zawołała, podchodząc w jej stronę. — Gotowa na zakupowe szaleństwo? — zapytała, zabawnie poruszając brwiami i wymownie zerkając w kierunku galerii. — I właściwie masz coś konkretnego na liście do kupienia?
    Jessie

    OdpowiedzUsuń